Zdjęliśmy maski. Pod spodem, okazało się, była Polska. Miała twarz ministra edukacji, szybko nasunęliśmy z powrotem maski.
Kategoria: DZIENNIK
Jakiś dziennik
Światło zwiało mnie
Dziennik. Nie pisz
Książki leżą. Wszystko leży. Ja też.
Dziennik. Orientalizm
Nizina polskości
Dziennik. Poczucie
sarnie ścieżki biegną przez runo
Dziennik. Zabiegi
Lekarz wyszedł zapalić
Dziennik. Środek niczego
Ile razy wyobrażałem sobie, że siadam i zapisuję ostatnie dni, prowadzę dziennik i kiedy już odsuwałem sobie krzesło przed komputerem, już planowałem pierwsze zdanie, opadała na mnie niechęć tak silna, tak dojmująca, że zaraz wracałem do robienia czegoś zupełnie innego, równie nieważnego jak pisanie dziennika
Dziennik z upokorzonego państwa
Polska dzisiaj to jest wielka stadnina koni w Janowie
Dziennik. Po-lesie
ostatek tej cudownej krainy, która naszym przodkom-etnografom, zastępowała Zambezi
Dziennik. Piątek, któryś kwietnia
W piątek (czy to czwartek?) umarł jeden książę i paręset Polaków
Dziennik. Niby-niby (2)
Betonowe rzeki płyną teraz przez step.
Dziennik. Niby-niby
Niby jedziemy, niby zostaliśmy. Do rozstrzygnięcia pozostaje, czy umyć podłogę.
Dziennik. Okolice pierwszej wiosennej pełni
Sroki przychodzą na okno sprawdzić, czy to dobre miejsce na gniazdo. Niedobre.
Kroniki zarazy drugiego roku (2)
postanowiłem napisać raczej Księgę Pocieszenia
Dziennik. Od zimy do wiosny (3)
Ten dzień miał wielu patronów. Aż dziwne, że nie napotkałem
ani wiosny, ani wróbli, ani szczęścia.
Kroniki zarazy drugiego roku (1)
Może koniec świata jest jak kret?
Dziennik. Miłość sikor
Wszystko w naszych życiach kruche. Ty krucha, my krusi, nasze miłości, nasze przyjaźnie, nasze kruche domy, nasze kruche dłonie.
Dziennik. Miłość wron
Ten portret u góry mógłby być moim portretem (oczywiście gdybym był młodszy) i nosić tytuł „Niebieskie światełko”
Dziennik. Zgubiona niedziela
Kolejne miesiące przypominają wielką plechę, która rozrasta się nieumiarkowanie, powtarzając co tydzień ten sam kalendarz.
Dziennik [nienazwany trzeci]
Wystarczyły trzy niezdalne dni i powtarzam teraz: nie znoszę ludzi.
Dziennik. Naleśniki, lazania, rosół
Całe życie pracowałem za szybko
Dziennik. Od zimy do wiosny (2)
PS. ONR jest organizacją faszystowską.
Dziennik. Siedemnaście stopni
Nieprzypadkowo krak wron nad głową.
Dziennik. Od zimy do wiosny
Trzask łamanych gałązek, zdziwienie, odbicie popołudniowego słońca. Nic uchwytnego, co by było.
Dziennik. W drugim roku zarazy
Dramat to jest dopiero czterdzieści jeden
Odyseja. 14 lutego
do miyu potrzebjuesz tamtego mozra i tamtgo nieba
Dziennik. Przysłówki
Martwa hala. Jedynie świeci się u Greka i w wołowinie obok. Od mrozu albo od braku dostać można stygmatów. Espresso jest tylko wspomnieniem cappuccino.
Dziennik [nienazwany drugi]
Nie bierze się ciepłej kurtki i potem się żałuje.
Dziennik [nienazwany]
Bogowie się zmieniają, przychodzą, odchodzą. Jeden tylko kieszonkowy Dionizos taki sam, proponuje tu i teraz i napić się wina.
Dziennik. Z kraju i ze świata
Niebieskie dni są najpiękniejsze
Dziennik. Allegro ma non troppo
może czarna paczka ukryła się w czarnej przegródce
Dziennik. Ciała martwe, ciała żywe
Czyli nie jesteśmy na Wschodzie, my oglądający słońce nad Bemowem, napisałem, zapominając, że na Zachodzie też nas nie ma. Śnieg wie najlepiej, że Nigdzie.
Dziennik. Guzik i inne opowiastki
zachęta, aby myślą wniknąć we włókna mięśniowe uda
Dziennik. Odwilż
Pies wściekle ujadał. Napisane było zaraz wracam, ale w środku już zaraz wrócili.
Dziennik. Tydzień, w którym nie było Blue Monday
Niby dziennik przestał być kronikami zarazy, ale przecież wiadomo, że trwa jej drugi rok
Dziennik. Śnieg
Nie ma świata, o to właśnie chodzi w zimie: żeby zniknął
Dziennik. Naśladowanie
dziś jest dzień święta (na hali coś jak ramadan w ixelles)
Dziennik Noworoczny
Od dwudziestego ósmego grudnia nie widziałem słońca
Dziennik. Końcówka
Nie lubię tej końcówki doczepionej po świętach, nigdy nie wiem, po co ona komu
Opowieści świąteczne z czasów zarazy
Tyle bliskości dał ten rok z daleka
Kroniki zarazy jesiennej (28)
Świąt nie ma. Nikt się nie rodzi. Mgła nadal.
Kroniki zarazy jesiennej (27)
Od pewnego czasu, tydzień, dwa, ciągnie się za nami mgła
Kroniki zarazy jesiennej (26)
U rzeźnika na krzyżu dobry pasterz
Kroniki zarazy jesiennej (25)
Dzień i noc to jedno, taka pora
Kroniki zarazy jesiennej (24)
Tracisz chęć czytania tak jak się traci smak albo węch
Kroniki zarazy jesiennej (23)
Moja syntaktyczna nędza
Kroniki zarazy jesiennej (22)
Do rocznicy kiedy ubezpieczony osiąga 100 lat w zakresie śmierć
Kroniki zarazy jesiennej (21)
Polska to jest wieczny listopad
Kroniki zarazy jesiennej (20)
Wolałbym już noc polarną od ciągłego zmierzchu,
w który zlewają się jeden za drugim dni późnego listopada.
Kroniki zarazy jesiennej (19)
moja koleżanka niespodziewanie została bohaterką
