Dziennik. Naleśniki, lazania, rosół

Całe życie pracowałem za szybko – powiedziałem A., a ona podsumowała, że to byłby świetny początek opowiadania. Cóż, na tym polega mój problem. Za szybko. Tych kilka, kilkanaście zdań i całość rwie się. Nie umiem prowadzić bohaterów, bardzo szybko pozostawiam ich za swoimi plecami. Wyrywa się tylko narrator: ja, ja. Zostanę przy zapiskach, to znaczy zapiski pozostaną.

Dopada nas nostalgia, dziwne uczucie, nostalgia za pierwszą zarazą, jeszcze świeżą i nieoczekiwaną. Tamto zamknięcie było czymś zupełnie nieznanym. Może dlatego wszyscy rzucili się pisać diariusze i kroniki. Nadchodziła wiosna, brzozy miały jasnozielone listki, i łudzono się, że to niedługo się skończy: w kwietniu, maju albo do końca roku. Ogłoszenie, które napotykam po drodze, ostaniec z tamtej wiosny, rozczula swoją naiwnością.

Światu się z tą zarazą nie udało. Jednym może trochę lepiej, innym gorzej, ale ogólnie gorzej. Wzięły w łeb nasze strategie, nasze polityki, nasze biurokracje, napuszeni przywódcy (jak ten, który w wieku 11 lat obalił komunizm) okazali się mniejszymi lub większymi palantami. Może zresztą istotą zarazy jest to, że nie można sobie z nią tak po prostu poradzić. Inaczej nie jest sobą.

Warszawa, 2.3.2021

Całe życie pracowałem za szybko – powtarzam sobie to zdanie, z którego nie będzie opowiadania, jadąc do biura autobusem. Postanowili, że wracamy, najpierw częściowo. Ta brawura, wobec rosnącej liczby zachorowań, wariantów i mutacji, wynikać może jedynie ze znudzenia czasem zarazy. Jest magiczną sztuczką: jeśli zamknę oczy – myśli wysoki urzędnik, który decyduje – będzie jak dawniej. Nie znoszę swojego biurka: nie wiem, czy Wam o tym pisałem.

To było wtedy, kiedy K. podpaliła sobie nieco włosy nachylając się do trzyletniej M. Byliśmy w jakiejś kawiarni na Nowym Mieście i bardzo długo czekaliśmy na puszyste ciasta, na tyle długo, że można się zanudzić i z nudów podpalić. W sumie powinienem tej historii poszukać w swoich zapiskach, ale zapewne szczelnie zamknąłem ją w języku, tak, że nie da się jej wydobyć i tylko wujaszek Gugel podsyła mi ją jako ważne wspomnienie akurat tego dnia, kiedy śni mi się, że mieszkam w wielkiej łazience z bobrem. Piszę o tym do M., która dawno nie ma już trzech lat. O bobrze z mojego snu i o zdjęciu od wujaszka Gugla.

K. też nie jest już ognistowłosa. Spotkaliśmy się na plaży nad rzeką. W sobotę. Dopóki nie było zarazy omijaliśmy rzeki i puszcze, wybierając raczej daleko stąd. Skoro daleko nie istnieje, pozostały nam one, choć A. wyznaje szeptem: nie znoszę dziczy, bo A. jest na wskroś miejska. Nad falistą rzeką, która płynie dzisiaj w przeciwną stronę (wszystko ulega stopniowej metaforyzacji). Tego dnia udaję pomnik, dzieci zasypują mi cokół, to znaczy moje stopy i boję się tylko tego dużego wełnistego psa, żeby nie podbiegł i nie pomyślał, że jestem drzewem. Drzewem życia: nisko nad płynącą na przekór, nie w tę stronę, Wisłą, niepokoją się białe ptaki. Może to te same, które w czerwcu obserwowaliśmy z M.? A może tamte należały do poprzedniego, pierwszego roku zarazy?

Nad tym wszystkim zastanawiam się w niedzielę. Czas podobnie jak Wisła płynie raz w jedną, raz w drugą stronę. Mogę więc zastanawiać się w niedzielę nad zdarzeniami z wtorku. Kto broni mi panowania nad własną narracją, nad opowiadaniem, które nie może powstać, bo pracuję za szybko? Niedzielę spędzam w kuchni. Zwykle z tego powodu narzekam. Robię to od lat i od lat nikt mnie nie słucha (słyszy?) Dziecko pomaga przy lazanii, a do naleśników dokupuję dżem. W osiedlowym kerfurze mają takie piękne francuskie słoiczki – jeden z nielicznych dowodów na związek tego sklepu z ich podparyską matką – zachwycam się słodyczą konfitur jeżynowej i czereśniowej. Może o tym trzeba właśnie napisać: o smaku dżemu – jak poeta C.M.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s