Kroniki zarazy jesiennej (20)

Lorenzo Bonechi, Postaci, 1987, źródło: arte.go

Wolałbym już noc polarną od ciągłego zmierzchu,
w który zlewają się jeden za drugim dni późnego listopada.

/

Kiedyś wstawaliśmy do pracy. Była bez sensu, ale wymagała nastawienia budzika po ciemku, jazdy tramwajem i wypicia kawy. Siedzieliśmy, zachodziliśmy do sekretariatu, schodziliśmy po schodach. Co będzie, jeśli to wróci?

/

Polska okazała się pułapką, dla niektórych śmiertelną. Dla nas obezwładniającą. Dwa reportaże szpitalne Pawła Reszki opowiadające o kłamstwie wokół zarazy. Szpitale zamienione w umieralnie oraz narodowy pomnik-stadion-szpital, wioska potiomkinowska dla potrzeb propagandy.

/

Represje po demonstracjach. Zastraszanie, dołek, drobne przykrości, nachodzenie nastolatków i grożenie poprawczakiem, czarne listy nauczycieli. Jesteśmy tą milczącą większością, która wyczekuje. Patrzymy jak są wiezieni sukami. Jak biją na ulicach. Nie mamy odwagi. Nawet nie mamy jak uciec do Italii.

/

Zaraza jest kategorią polityczną. Wszelkie zabiegi wokół niej służą jedynie utrzymaniu się przy władzy. Liczby są ciemnymi liczbami. Śmierć nie jest uwzględniana w rachunkach rządu.

/

Na plaży pustka. Tego lata kiedy brodziliśmy w ciepłej Wiśle, w dali budowali nowy most. Nisko przelatywały rozwrzeszczane stada. Ślady cudzego bycia.

/

Pierwsza jasna deklaracja rządzących, że chcą wyjść z Unii. Powrócić tam, gdzie nasze miejsce: nigdzie.

/

Naparstnica kwitnie przy chodniku pod blokiem.
Przypomina o górach tego lata, przypomina o śmiertelności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s