Kroniki zarazy jesiennej (21)

Vilhelm Hammershøi, Wnętrze z wazą na poncz, 1904, kol. pryw., źródło: tumblr.com

Więc

piszemy o złu listopada. Usiłuję go bronić. Popatrz na Polskę – odpisuje J. Cios poniżej pasa. Polska to jest wieczny listopad.

Weźmy okłamywanie ludzi. Nie, nawet nie chodzi o obrzydliwą propagandę, ale o zaniżanie liczby testów, ukrywanie danych, tak, żeby nikt czujny nie mógł ocenić skali przekłamania. Pewnego dnia państwo przestaje publikować dane lokalne i opowiada na konferencji, że najgorsze za nami. Zbij pan termometr, nie będziesz miał gorączki – rzucił kiedyś nielubiany przez dzisiejsze władze prezydent, wymyślając lata temu obowiązującą polskie władze strategię walki z drugą falą. Pierwsza fala to był za to interes życia ministra Sz.

Zanim to się zaczęło, w lutym, byliśmy na chińskim filmie (tutaj). Zapisałem po nim: Próby mówienia o tajemniczym wirusie rozprzestrzeniającym się po wielomilionowym Wuhanie uznano za prowokację. To nie wirus zabija, ale strach przed nim – być może powiedział nawet jakiś sekretarz KPCh. Wtedy był jeszcze tajemniczy i nieoswojony, nawet do końca nie miał imienia, raczej narodowość. Wypisz wymaluj, dziś powtórzyłbym tamten morał: to nie wirus zabija, to kłamstwo. Sześciuset siedemdziesiąt zmarłych w jeden dzień. Uśmiech pana ministra.

Śledzenie kurierów

Przecieka nam czas, mówi czasem A. Dzisiaj na przykład śledzę kuriera, który wiezie urodzinowy prezent. Rzadko mi się zdarza śledzić kurierów, ale ten akurat w sobotę znalazł się – nie wiedzieć czemu – we Wrocławiu, a mi zależy. Rzadko mi jeszcze na czymś zależy tego listopada.

Znowu prorok

Niebo zachodnie było dziwnie czerwone, co utrwalono na setkach instagramów w kraju. Ciekawe, pomyślałem, co sądzi ten gość od końca świata. Jakby się dobrze przyjrzeć, to pewnie dałoby się i krzyż dojrzeć w tym krwistym zachodzie. Wprawdzie już dawno po wrześniu, ale nastrój tego roku nie przestawał być ani trochę apokaliptyczny. Aż zajrzałem do niego: samozwańczy prorok rzucał klątwę na wszystkich, którzy twierdzili, że chorowali na covid. Może dlatego liczba przypadków zmniejszała się z dnia na dzień?

Awaria

Słońce w listopadzie jest niskie. W przedszkolu ogłoszono awarię ogrzewania. Apel sam w sobie był dosyć dramatyczny i jasno sugerował, że panie nie życzą sobie dzieci w środę. Siedziałem więc z Dzieckiem w parku i popijałem oriental latte, w którym orientu było nie za wiele. Odbierałem telefony (Dziecko komentowało, nawet nie wiedziałem, że tyle wie o mojej pracy) i pisałem na telefonie maile. Była w tym wszystkim jakaś niezakłócona harmonia, tak, że nawet wdzięczny byłem paniom – wyobrażałem sobie jak kręcą zaworkami, byleby dzieciarnia nie zjawiała się nazajutrz – za pomysł.

Maradona

Diego Maradona umarł, odczytuję wiadomość C. Jest środowy wieczór przed dużym oknem zajęć gimnastycznych dla dzieci na Żoliborzu Egzaltowanym. Co ja mam do Maradony? Zawsze w obronie, nigdy w ataku. Seba stał na bramce albo Maniek, Maniek dostał nawet bramkarskie rękawice, on w to wierzył. Mnie właściwie nie obchodziło, co się dzieje na boisku. Tylko jeśli w końcu ktoś, Gelo albo Gobo albo Morin ruszał z ofensywą, podbiegałem i niezręcznie usiłowałem blokować. Nienawidziłem piłki nożnej. Ale Maradona to co innego. Był bożkiem z tamtych czasów, czasów mojego dzieciństwa. Nie chodzi nawet o to, że gdzieś w Neapolu czy Buenos budowali mu ołtarzyki. Należał do panteonu nieśmiertelnych razem z takim Michaelem Jacksonem. Mogłem ich nie oglądać, ani nie słuchać, ale pewne było, że byli. Inna sprawa, że owi bożkowie zestarzeli się potem w bardzo brzydki sposób.

Opowieść z Południa

W swoim szaleństwie gawiedź głodna cudów wycałowuje martwych władyków. Oni leżą nieruchomo i uroczyście, złoto kapie im z szat, kadzidło pachnie. Cud nie następuje. Wirus roznosi się przez usta wiernych. Kiedy przeczytałem tę opowieść po raz pierwszy, zdziwiłem się, że tym razem nie czytam o Polsce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s