Dziennik. Piątek, któryś kwietnia

René Magritte, Czas przekłuty, 1938, © 2018 C. Herscovici, London / Artists Rights Society (ARS), New York, Instytut Sztuki w Chicago, źródło: https://www.artic.edu

W piątek (czy to czwartek?) umarł jeden książę i paręset Polaków na zarazę. Po przemiennych opadach śniegu i deszczu wzeszło słońce i forsycje. Obserwowałem nadjeżdżające tramwaje.

Czekając.

Najpierw pojawił się czarnoskóry dostawca jedzenia bez maseczki na rowerze. Miał czapeczkę zrobioną z folii spożywczej w kształcie lejka. Stojący obok starszy mężczyzna obrzucił go stekiem wyzwisk, ale pan z folią nic sobie z tego nie zrobił. Przejechał na czerwonym obok dziarskiego staruszka.

Maseczki nie miał też kwiaciarz. Miał za to muszkę i białą koszulę jakby właśnie wysiadł z licznych karawanów parkujących pod Boromeuszem (ale nie tym koło hali, tylko tym koło hiszpańskiej restauracji). Kwiaciarz przekonywał właśnie jakąś klientkę, że znalazł tulipany, które pasują do jej oczu.

Kobieta (inna) niosła dwie różowe puchowe kołdry, a dzień wyglądał na to, że to nie pora.

Uważnie przyglądała się kobieta sprzedająca wołowinę obok Greka, mierzyła wzrokiem, rozbierała na części tak jak na jej stoisku: oddzielnie gicz, oddzielnie oczko.

Teraz włącza się grecki chór (piątek może być równie dobrze snem): dziwne są i śmieszne są pomarańczowe tulipany!

(Czy pasują do czyichś oczu? – musiałbym zapytać kwiaciarza z muszką)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s