Dziennik. Zmiana czasu na zimowy

Pewnej październikowej niedzieli autor wstał o godzinie dodatkowej, kiedy słońce prosto w oczy i pojechał do lidla. Ach, te małe przyjemności. Nie musiał szukać drobnych, bo tam, gdzie zaparkował akurat ktoś porzucił wózek. A czekolady, czekolady moi drodzy, mają tam dwa razy większe niż zwykle.

Inne notatki

Pisanie w późnych latach trzydziestych własnego życia z potrzeby (kiedyś) stało się nękającym wewnętrznym przymusem. Z przymusu nie ma literatury, jest ciężkie składanie słów, równie nieprzyjemne, co czynności urzędowe.

Joker

Nie ma bowiem zła absolutnego, zła jako takiego, jest jedynie niesprawiedliwość społeczna, która ofiary popycha do okrucieństwa.