Kroniki zarazy jesiennej (22)

Wieża kontroli lotniska Newark, 1960, arch. A. Gordon Lorimer, źródło: tumblr.com

Do rocznicy kiedy ubezpieczony osiąga 100 lat w zakresie śmierć – zdarza się tak, że z rana jestem w ubezpieczalni. Lubię czytać te ich stoickie klauzule, które faktom przywracają faktyczność. Być może powinno się wynająć speców od ubezpieczeń, żeby opowiadali o zarazie. Tonem zimnym, nieznającym emocji. Pani oddaje mi dowód. W zakresie śmierć.

Muszę naprawić mózg mojego konia. Wiertarką – mówi Dziecko, a może to jest właściwie dadaistyczny wiersz.

Komunikat z przedszkola. Pozytywna pani z grupy maluchów. Po raz pierwszy od początku zarazy wychowawczynie nakładają maseczki. Kwarantanna kucharek. Państwo na poziomie mikro jest równie nieprzygotowane jak na poziomie całościowym. Nie idziemy następnego dnia. Wszędzie widzę mikroby. Czają się na poczcie, przylepiają w samie. Pełno ich dokoła, tak jak na wiosnę.

Od czterech wieczorów od dwudziestej nie korzystamy z telefonu. Zakład. Można wygrać tydzień zmywania. Kiedyś kupimy zmywarkę. Układam pasjanse. Zastanawiam się nad przędzeniem i rwaniem pierza. Na razie więcej czytamy, na przykład Chabona. O tu:

– Chyba mam chandrę – mówi Landsman. – Dopadła mnie zeszłego wieczoru.
– Zeszłego wieczoru?
– Może zeszłego roku.

Miasto jest mało przyjemne. Nie ma w nim tego białego światła, które jeszcze w czwartek padało na ściany. Spieszę się na halę. Jest. Wyobrażone radości przyoblekają się w postać pudełeczek, które pakuje Grek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s