Dziennik. W drugim roku zarazy

Parmigianino, Kupidyn ostrzący łuk (fragm.), ok. 1533-1535, Kunsthistorische Museum, Wiedeń, źródło: instagram.com

I

Pan Bóg czuwa nad nami i jest dobrze. Jak się modlimy to czuwa – jedno zdanie wystarczy, by zobaczyć, że na nic punkty dla czasopism teologicznych. Polska religia nie różni się za wiele od wierzeń Hopi.

II

Uroczy ten ptak w ciernistych krzewach koło bloku. Sójka, jaskółka, zięba, wróbel.
Kwiczoł. Kto mu nadał to hańbiące imię?

III

Czterdzieści to nic. Dramat to jest dopiero czterdzieści jeden – czuję się staro i nie próbuję już nawet zostać literaturą.

IV

Otwieranie i zamykanie, ogłaszanie zarazy i jej zawieszanie – niespodziewanie początek Wielkiego Postu przypomina, że już rok jest z nami, zmieniła nam rytuały i zwyczaje. Ale tamta wiosna z przyjaciółmi na ekranie, pachnąca mazurkami, z planami Warszawy rozpostartymi na podłodze, tamta wiosna zapisana na mesendżerze, bez samolotów nad głową i z kolejką do drzwi samu, wybaczcie, ale to było jednak coś pięknego.

V

Kolorowe zajączki wyjechały na mnie, gdy do koszyka wkładałem czerwone wino. Wielkanoc w lidlu rozpoczęła się w ostatkowy (ostateczny?) wtorek.

VI

Podziwiałem ośnieżone Karpaty na parkingu. Wschodziło nad nimi ostre słońce.
Karmiłem wrony tłustymi skrawkami mięsa. Biegły szczęśliwe do przedszkolnego ogrodu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s