Ten tekst jest surowy, ale tak silny, że w ustach czuć smak solonej ryby a zimny wilgotny wiatr bije mnie w twarz.
Dziennik z podróży służbowej (8)
Powietrze ma tu duszącą woń melancholii, a może węgla, a może pierwszego śniegu. Mimo zamkniętych okien czuć smutkiem.
Karolina Kuszyk, Poniemieckie
rządy ostatnich lat tak pomieszały nam w głowach, że chcemy generalizować, ustalać jasne prawa i reguły historii. Wszyscy Niemcy są winni, wszyscy Polacy – niewinni.
Arne Jysch, Złoty Berlin
Decyduję się na Jeanne Mammen, sąsiadkę Marleny Dietrich z cmentarza w okolicach Korso Południowo-Zachodniego
Jacek Dehnel, Najdziwniejsze
Zrób wszystko, czego nie zrobisz po śmierci – powraca mi jak refren ta fraza z ostatniego w tomie
Dziennik. Rozmowy w sklepach i inne takie
Wówczas chwyta nas listopad. Tak samo jak wrona orzechy dla sikorek na naszym balkonie chwyta w swoje szpony. Zamiast śpiewu budzi nas kra.
Robert Papieski, Powrót do Ravello
bardziej niż na obronie własnych racji zależało mu na zażegnaniu sporu
Ewa Elżbieta Nowakowska, Sznur Ariadny
Napisać własny „Sznur Ariadny” lub może lepiej „Porwanie Europy”.
Paweł Piotr Reszka, Płuczki
Zwyczajni Polacy-katolicy idą na Icki, żeby kopać żużel i przebierać rąbankę.
Dziennik. Dużo brzydkich słów
wszystko, co piękne kiedyś się kończy, grzeczność na co dzień – też
Kornel Filipowicz, Moja kochana, dumna prowincja
Dopiero oprawiony w te dwie nowelki, wiersz Szymborskiej nabiera znaczeń. Kizia umknęła śmierci, jej pan, czego nie może pojąć, nie.
Dziennik. Nieczytanki, niepisanki
rozbicie telefonu kazało postawić sobie pytania graniczne: co zrobiłeś ze swoim życiem?
Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz, Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy
Nauka o listach coraz szybciej, o zgrozo, zbliża się do archeologii
Kazimierz Orłoś, Między brzegami
„mgła, która z drogi wyglądała jak białe płótno”
Sylvain Tesson, Lato z Homerem
Czasem czytamy na dobranoc dwie kolorowe książki o wojnie. Jedną, w której płonie Troja a ja opowiadam o Kasandrze, drugą, w której ciemne samoloty nadlatują nad Warszawę.
Wisława Szymborska, Stanisław Barańczak, Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę
W sferze spraw publicznych nie cieszy mnie w tej chwili nic, a wiele zjawisk przejmuje trwogą – pisze Wisława S. w czerwcu 1991 roku
Wacław Oszajca, Damian Jankowski, Innego cudu nie będzie
„Innego cudu nie będzie” powinni czytać ci, co się wahają – zostać czy trzasnąć odrzwiami, na których zbyt długo nie wisiały żadne tezy.
Dziennik znad chłodnego morza
Pod stopami mieli rozmokłe klonowe liście. Minął ich pusty autobus z Elbląga.
Dziennik. Listopad is coming to town
co robisz? – pyta A.
jakieś pisemko. ale ogólnie smętne rozmyślania – odpowiadam.
Ziemowit Szczerek, Via Carpatia
„Rodzeństwo” nawiązuje do hasła o Polaku i Węgrze, które autor rozjeżdża w „Via Carpatii”
Jarosław Mikołajewski, Cień w cień
Zuzanna to jest figura zachwytu.
Dziennik. Zmiana czasu na zimowy
Pewnej październikowej niedzieli autor wstał o godzinie dodatkowej, kiedy słońce prosto w oczy i pojechał do lidla. Ach, te małe przyjemności. Nie musiał szukać drobnych, bo tam, gdzie zaparkował akurat ktoś porzucił wózek. A czekolady, czekolady moi drodzy, mają tam dwa razy większe niż zwykle.
Katarzyna Kobylarczyk, Strup
I nie mogę się od tego Ezechiela oderwać, bo już na pierwszych stronach autorka zamiast ofiar liczy pojedyncze kości, idące w tysiące i miliony.
Dziennik. Dialogi o opatrzności
Jednym buduje dom, innych wydaje na śmierć, ta opatrzność, więc może lepiej – w każdym razie bezpieczniej dla Boga – uwierzyć w przypadek?
Sylwia Siedlecka, Złote piachy
Najpierw nuciłem: Siedzę w Bułgarskim Centrum, Centrum …jozy, ale zaraz potem przerzuciłem się na inną melodię „Pidżamy Porno” i brzmiało to mniej więcej: ezoteryczny Płowdiw.
Inne notatki
Pisanie w późnych latach trzydziestych własnego życia z potrzeby (kiedyś) stało się nękającym wewnętrznym przymusem. Z przymusu nie ma literatury, jest ciężkie składanie słów, równie nieprzyjemne, co czynności urzędowe.
Podróż włoska. Dziennik (4)
Skoro Padova to po polsku Padwa, nie widzę powodu, dla którego Mantovy nie nazywać Mątwą. Niezbyt gęsta mgła, taka co zostawia wilgotne światło: jeszcze bardziej Mątwa.
Joker
Nie ma bowiem zła absolutnego, zła jako takiego, jest jedynie niesprawiedliwość społeczna, która ofiary popycha do okrucieństwa.
Podróż włoska. Dziennik (3)
Wzgórza Euganejskie wyrastają na płaskiej niby ciasto na makaron nizinie. Na ich zboczach kryją się w renesansowych pałacach i willach arystokraci. Kiedy nadejdzie rewolucja z pewnością także będą tutaj.
Martyna Bunda, Kot niebieski
„Niebieski kot” jest taką opowieścią z pustek, jaką chce się usłyszeć mając w pamięci drogę z Sianowa do Garcza i ową cynową trumnę nad jesiennym jeziorem.
Podróż włoska. Dziennik (2)
Oczekiwałem miasta o stu złotych wieżach, rozlanego nad morzem, gdzie bizantyjskie okręty przywożą sukno, a tymczasem jadąc przez peryferia pełne sklepików, magazynów i barów, i nie mogąc wyprzedzić tira, zbliżałem się do rozczarowania.
Podróż włoska. Dziennik (1)
Podziwia się to, co już było namalowane w kanonie wielkich mistrzów. Celem podróży jest zgranie własnego widoku z tym idealnym, próba jego odtworzenia.
Lars Berge, Dobry wilk
„Dobry wilk” to reportaż o ułudzie.
Jarosław Mikołajewski, Syrakuzańskie, Austeria 2019
Szkoda, że nie mam dwudziestu lat, żeby marzyć i się poprawić.
Dziennik znad Zatoki Fińskiej
Była to nizina, ale nadzwyczaj ładna. Wszelka regularność była jej obca. Kształt jezior, wysp, zielono-żółte języki lasów, tu i ówdzie rozrzucone zagrody. Nawet chmury były inne. Szare sklepienie wspierało się na koronkowej kolumnadzie.
Zdania, które zapisuję
Wieczorem świecąc latarką poszukujemy z Dzieckiem kasztanów. Ten stary rząd drzew na osiedlu Żoliborz Egzaltowany. Mamy aureole i dziewięć brązowych kulek w kieszeni.
Dziennik. Mitomani
– Jesteśmy stworzeni do wielkości – zaczął uznany profesor historii.
Agnieszka Pajączkowska, Wędrowny zakład fotograficzny, Czarne 2019
Wysyłam ten fragment z małymi kotkami. Tym, do których najczęściej wysyłam: daje to ułudę wspólnej lektury. Co parę stron zdarzają się zdania nadzwyczajne, takie, nad którymi się zatrzymujesz, rozkoszując ich trafnością albo pięknem.
Dziennik. Jak nie pisać reportaży?
Coraz głębiej w Mazowsze. Równina niezmiennie. Wyprzedzają na trzeciego. Kilometry kurzych ferm. Gdzieś wysoko odlatujący klucz. Miasta, o których nie miałem pojęcia. Chmury ptasiego guana.
Zdania, które nadal zapisuję
Po dwudziestu latach mieszkania tu, a może tam – tego nigdy nie jest się do końca pewnym.
Bożena Aksamit, Piotr Głuchowski, Uzurpator, Agora 2019
To były czasy, kiedy tak nie wypadało. Wtedy jeszcze antysemickie brednie i twierdzenia o wielkiej Polsce katolickiej to był margines. Prałat Jankowski był w tym zakresie trendsetterem.
Piotr M. Majewski, Kiedy wybuchnie wojna? 1938. Studium kryzysu, Wyd. Krytyki Politycznej 2019
Piotr M. Majewski proponuje uwspółcześnioną (i ze zmienionym zakończeniem) wersję dialogu melijskiego: traktat o honorze, lojalności i realizmie.
Zdania, które zapisuję
Zmierzch nad osiedle nadleciał wyjątkowo szybko. Nawet się nie zorientowałem, że we wrześniu już nie ma długich dni.
Cezary Łazarewicz, 1939. Wojna? Jaka wojna?, Czerwone i Czarne 2019
„Jedno, co pozostaje w nas (…) niezmienne, to nierealistyczne poczucie własnej pozycji w Europie i świecie. Przekonanie, że to my rozgrywamy Europę, a nie Europa nas, i że muszą się z nami liczyć”
Marcin Napiórkowski, Turbopatriotyzm, Czarne 2019
„Uważam, że orzeł z czekolady jest lepszy niż orzeł ze styropianu czy z żelbetonu. Dlaczego nie przeszkadza orzeł wydłubany w gipsie, a przeszkadza z czekolady?” (Bronisław Komorowski)
Nicolas Bouvier, Oswajanie świata, Noir sur Blanc 2014
„Oswajanie świata” – mimo że napisane niecałe siedemdziesiąt lat temu – jest dziś opowieścią równie nieprawdopodobną jak „Opisanie świata”
Robin Dunbar, Pchły, plotki a ewolucja języka, Copernicus Center Press 2019
Życie społeczne ograniczone do własnego mieszkania bywa nie do zniesienia.
Dziennik. Ostatnie dni sierpnia
Może jednak wczesne jesienie lepsze są od późnych wiosen?
Marcel Proust, Śmierć katedr, Eperons-Ostrogi 2018
Doczekaliśmy śmierci katedr. Wbrew wizjom Prousta nie nastąpiła ona jednak z powodu przepisów prawnych: katolicyzm nie obumarł wraz z rozdziałem państwa i Kościoła.
Oni (wersja reżyserska)
Zanim stało się to modne przyjmował Putina, rozbierał do naga premiera Czech i zamieniał kanały telewizyjne w narzędzia do ogłupiania ludu.
