Karolina Kuszyk, Poniemieckie

1.

Wyniki wyborów były jednoznaczne. Kresy Wschodnie opowiedziały się za narodowymi socjalistami. Jedyne okręgi, w których zdobyli ponad 55 procent głosów to Ostpreussen (Prusy Wschodnie, w tym Warmia i Mazury), Pommern (Pomorze, w części środkowej i zachodniej) i Frankfurt/Oder (okręg obejmujący Nową Marchię i dzisiejsze Lubuskie). W Liegnitz (Legnica) i Breslau (Wrocław) NSDAP również zdobyło znaczącą większość. Jedynie Oppeln (Opole z niemiecką częścią Górnego Śląska, ale i z dużą mniejszością polską) nie było tak entuzjastyczne. Dwanaście lat po tych wyborach będziemy używali wyłącznie nazw w nawiasie.

Nie chcę przez to powiedzieć, że sami sobie winni. Ówczesna gorączka narodowa przypomina przecież tę dzisiejszą: niechęć do zastanej sytuacji wykorzystują różni szarlatani owinięci w Boga, honor i ojczyznę. Nawet teraz jeden marszałek (na Śląsku) zamierza powołać Instytut Myśli Polski, aby tę jedną kołaczącą w jego mózgoczaszce myśl uchwycić i dogłębnie zanalizować. Dochodzimy do niebezpiecznego momentu, w którym różne czynności (jak myślenie czy zapamiętywanie) chcemy podzielić etnicznie.

David Lloyd George nie doczekał ostatecznych ustaleń z Poczdamu, ale zapewne widząc nowy kształt niemieckich granic, mógłby powtórzyć swój bon mot o małpie i zegarku.

NSDAP_Wahl_1933
Wyniki NSDAP w wyborach do Reichstagu, 1933, autor mapy: Korny78, źródło: en.wikimedia.org

2.

To jakby piękno emigrowało – cytuje cudzy wiersz Karolina Kuszyk. Architektura podpowiada, że nadeszli barbarzyńcy, nierozumiejący znaczenia przedmiotów, mistrzowie topornej estetyki i szabru.

Po raz kolejny odczuwam, czytając „Poniemieckie”, że – wbrew naszym odważnym deklaracjom – należymy do Wschodu. Nie jest to zresztą określenie pejoratywne, raczej (podobnie jak u Szczerka) stwierdzenie faktu.

Ale potem myślę, że to rządy ostatnich lat tak pomieszały nam w głowach, że chcemy generalizować, ustalać jasne prawa i reguły historii. Wszyscy Niemcy są winni, wszyscy Polacy – niewinni. W istocie, zdaje się mówić o tym książka Karoliny Kuszyk, historia to suma indywidualnych losów, dramatycznych wyborów i tragedii. Ich niemymi świadkami są rzeczy.

„Poniemieckie” to w gruncie rzeczy jeden bardzo długi komentarz do wiersza Barańczaka: Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby / Nie było przykro podnieść się i odejść.

Odchodzą, przychodzą. Ci z Kresów Wschodnich i tamci też z Kresów Wschodnich..

Fragment kamienicy w Katowicach (Kattowitz)

3.

Ale jednak wstyd. Wstyd z tym, co robiliśmy tam, wtedy: „kiedyś ładne i czyste podwórka niemieckie zamieniły się w śmietniska. Dachy uszkodzone nikt nie naprawiał […] W pokojach meble stały w nieładzie. […] Lenistwo doszło do strasznych rozmiarów” (s. 45, cytat z pamiętników osadniczki).

„Poniemieckie” to kolejna książka, która rozlicza nas ze stosunku do cudzych rzeczy, podobnie jak „Płuczki” (tutaj). Jest jeszcze jedna rzecz, która łączy obie książki. Polski stosunek do obcych zmarłych, ten obrzydliwy cmentarny nacjonalizm, który segreguje trupy i pozwala obrabować obcych. To właśnie wstyd, którego raz przypomnianego nie da się zapomnieć. Niektórzy nowi mieszkańcy nie mają bowiem skrupułów, by grzebać w trumnach: w poszukiwaniu wszystkiego, co dało się spieniężyć: złotych zębów, obrączek, łańcuszków (s. 344).

Dwa końce Polski: poniemieckie wioski i poniemieckie obozy zagłady. Polskie rzeczy: sita, latarki, łopaty.

(Karolina Kuszyk, Poniemieckie, seria „Sulina”, Czarne, listopad 2019)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s