Arne Jysch, Złoty Berlin

392554
Jeanne Mammen, Berlińska ulica, 1929, kol. pryw., źródło: arthive.com

Być może w Katowicach, z ich – bądź co bądź – również pruską pamięcią, łatwiej jest napisać cokolwiek o komiksie czytanym przed tygodniem albo dwoma:

Berlin w epoce, w której dzieje się komiks, nie jest już oczywiście miastem pruskim. Krótkotrwała Republika Weimarska obfituje w poruszające malarstwo, toteż wybór ilustracji nastręcza kolejnych trudności. Otto Dix, George Grosz, Christian Schad (och, jego „Dwóch dziewcząt” nie darowałby mi purytański fejsbuk), decyduję się na Jeanne Mammen, sąsiadkę Marleny Dietrich z cmentarza w okolicach Korso Południowo-Zachodniego (w dzielnicy Jo.)

Czymże są jednak moje dylematy, wobec tych, które musiał przeżywać autor: narysować komiks tak, by zilustrować epokę po wielokroć już zilustrowaną (co więcej, tamte ilustracje powstawały niejako na żywo). Może dlatego na końcu tomu, autor tłumaczy się czytelnikom. Chciałem – mówi – uchwycić ten szczególny okres pierwszej niemieckiej republiki, jej wyjątkowego ducha.

Niebezpieczna fantazja. Może i bohema, kabarety, kina – rodzaj tabletek uspokajających, ale czai się w owej epoce resentyment, który każe kilka lat później zwyczajnym Niemcom dokonywać rzeczy niewyobrażalnych. Ten wyjątkowy duch znika i nigdy więcej się nie pojawi (może jedynie jako genius loci).

Sam kryminał – niczego sobie.

(Arne Jysch, Złoty Berlin, tłum. Anna Kierejewska, Marginesy, październik 2019)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s