Dziennik. Dialogi o opatrzności

 

(28 października 2019 r., 101. rocznica śmierci Edith Schiele)

Schiele_-_Edith_Schiele_sterbend_-_1918
Egon Schiele, Umierająca Edith Schiele, 1918, źródło: wikimedia.org

Kiedy ktoś opowiada o opatrzności, tak jak mój kolega, któremu wybudowała dom (BTW: nadal nie kupiłem „Mój pracownik donosi”), wtedy myślę o Edith i Egonie o chudych powykręcanych palcach. Że ona jest w szóstym miesiącu ciąży i pogoda jesienna, sezon na przeziębienia i grypę. Właśnie grypa, czterdzieści kilka stopni, w szóstym miesiącu ciąży, on szkicuje ją cały czas, jakby myślał, że to ocala (ha ha, dobrze wiemy, że ocala przecież fotografia). Czysta pościel, wypieki na policzkach.

Teraz Egon, trzy dni później, zawroty głowy, gorączka, nie da się węgla utrzymać dłużej w dłoniach, notesu na kolanach, zimne okłady na nic. Mógłbym pomyśleć o tych, co wychodzą na spacer z dzieckiem i już nie wracają albo o tych, co zasypiają w wannie snem z tlenku węgla, ale myślę o Edith i Egonie, i dziecku, które się nie narodzi (czy też na E?). Jednym buduje dom, innych wydaje na śmierć, ta opatrzność, więc może lepiej – w każdym razie bezpieczniej dla Boga – uwierzyć w przypadek?

tumblr_nmxx8zsjBZ1s8mqb2o1_1280
Martha Fein, Egon Schiele na łożu śmierci, 1918, źródło: pinterest.com

 

 

 

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s