Jarosław Mikołajewski, Syrakuzańskie, Austeria 2019

Chciałbym nauczyć się opisywać miasta – myślę sobie w lotniskowym autobusie w Helsinkach – tak jak Mikołajewski. Szkoda, że nie mam dwudziestu lat, żeby marzyć i się poprawić.

Nie widziałem w Syrakuzach dwóch miejsc: kościoła z obrazem Caravaggia i starej podziemnej studzienki w dawnym getcie, której źródło sięga sadzawki Aretuzy. To nimi zachwyca się Mikołajewski w swoim szkicu.

Zresztą Syrakuzami nie jest trudno się zachwycić. Przeglądam stare notatki z tej strony i dochodzę do wniosku, że może, nawet, nieco umiem o nich pisać:

20170330_0903307256008262866073207.jpg

Jesteśmy w pępku. Tu na żółtej Ortygii, na najpiękniejszym placu katedralnym, który Dziecko wybrało – nie bez naszej premedytacji – na swój plac zabaw (pisałem w 2017 r.)

W srebrnym rynsztunku czuwa czternastoletnia Łucja, wielka nieobecna. Ciało ukradli Wenecjanie, więc pokazują jej pusty grób. Tylko pozostała lewa ręka Łucji wisi opiekuńczo nad miastem. (…) – Czuwa – mówią wszyscy. Wtedy właśnie, tuż po dwudziestej, zjawia się czternastoletnia Łucja i zamawia owoce morza (a to w 2013 r.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s