Bożena Aksamit, Piotr Głuchowski, Uzurpator, Agora 2019

Ks_ Jankowski

(źródło: http://www.wodadlazdrowia.pl/pl/367/0/woda-z-ks-jankowskim.html)

 

Siostra pani G., sąsiadki z R., tej, co z nią miałem jechać jako pięciolatek do Ameryki, w latach dziewięćdziesiątych stała się fanatyczną wyznawczynią prałata Jankowskiego. Było to wtedy, kiedy już zawodowo zajmował się antysemityzmem, toteż ulotki, które przywoziła z Gdańska były listami Żydów u władzy albo w episkopacie. Jako wyznawczyni, siostra pani G., szczerze ufała w to, że prałat mówi tylko prawdę.

To były czasy, kiedy tak nie wypadało. Wtedy jeszcze antysemickie brednie i twierdzenia o wielkiej Polsce katolickiej to był margines. Prałat Jankowski był w tym zakresie trendsetterem. Jako jeden z pierwszych pozwolił, by ten rodzaj polskości (wcale nie rzadki) mógł znaleźć swoje ujście. Dzisiaj, przepraszam was, ale dzisiaj to, co mówił Jankowski powtarzają zupełnie otwarcie partyjni kacykowie, wojewodowie, kuratorzy oświaty, hejterzy zatrudnieni jako historycy w instytucie pamięci. Dzisiaj nikt nikogo nie karze za obrażanie innych ludzi a retoryka prałata od świętej Brygidy jest normalnym językiem zwolenników partii rządzącej. Jankowski mówił bowiem to, co chcieli usłyszeć Polacy, przynajmniej ich znacząca, licząca ponad czterdzieści procent, część. Krzywdzą nas, zło to inni, atakują nas, największe drzewo w Jad Waszem, a oni niewdzięczni, zabili Jezusa, Mesjasza narodów i narodzili w zamian za to Michnika.

Potępianie Jankowskiego w tamtych czasach miało w sobie coś rytualnego. Bo jeśli ktoś oczekiwałby na serio infamii księdza, który wówczas otaczał się przepychem, głosił nienawistne kazania a na dodatek nawiązywał niejasne kontakty z nastolatkami, nie znajdzie jej przejawów w „Uzurpatorze” (wbrew pozorom tak odsądzana od czci i wiary przez księdza „Wyborcza” również traktowała go łagodnie). Koniec końców, w grudniu były urodziny księdza, na których hucznie bawiły się legendy „Solidarności”, ich antagoniści z obecnego związku, władze miasta, biznesmeni z pierwszej setki milionerów i postkomunistyczni politycy. Nikogo nie raziło wtedy, co prałat robi i co prałat mówi.

Zresztą cały „Uzurpator” pozostawia po sobie ambiwalentne odczucia, nie tyle w stosunku do Jankowskiego, swego rodzaju self-made mana, który z niemieckiego dzieciaka przeobraził się najpierw w człowieka – opozycyjną instytucję, a potem w obrońcę wielkiej Polski, ale w stosunku do solidarnościowej wierchuszki, która z perspektywy plebanii św. Brygidy wyglądała dużo bardziej przyziemnie niż wszystkim się zdawało. To, że jedno z najważniejszych kazań, to stoczniowe z sierpnia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego było korygowane na Rakowieckiej, to chyba najsmutniejszy fragment książki.

Nie jest to książka jednoznaczna także w ocenie najbrudniejszej sprawy w życiorysie księdza prałata. Trudno jest cokolwiek rozstrzygać, skoro decydować ma świadectwo jednej osoby wobec milczenia wszystkich pozostałych. Siostra pani G. już dawno nie żyje, ale i tak z pewnością i w tej sprawie uwierzyłaby prałatowi.

(Osobiście razi mnie cytowanie przez autorów Cenckiewicza i Żaryna. Trochę jakby biolog powoływał się na Trofima Łysenkę).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s