Dziennik. Listopad is coming to town

 

patience-1955
Balthus, Cierpliwość, 1955, kol. pryw., źródło: wikiart.org

jak z automatu ten poniedziałek. nagłe załamanie
światła na szybie, pogoda. szarość. smak życia jakiś niewyraźny. mówią, że będzie padać do dwudziestej drugiej.

co robisz? – pyta A.
jakieś pisemko. ale ogólnie smętne rozmyślania – odpowiadam.

smog, mgła, czy papierosowy obłok. trzy rzeźniczki na schodach w białych fartuchach – pędzę rano do tramwaju – myją z krwi ręce.

jestem starcem, ona zuzanną. jestem skradającym się niecierpliwie kotem.

dziwne sny w nocy z wtorku na środę: umiłowałem bezdomnych z pętli piaski.

nocą wracam z marek, w radiu kasia kowalska. nie, żebym ją kiedyś specjalnie lubił. nigdy nie była myslovitz ani cohenem. ale przyznajcie, że jest to powód do niepokoju: dwudziesta piąta rocznica jej debiutu.

ta wiosna wydaje się już tak daleko.

znaki: sprzątając urzędowe pudła, znajduję w jednym z nich reprint tomiku
„o centaurach”

chcesz ciągle być hołubiony – wyrzuca mi wieczorem A., która nie czyta bloga. ale odkrywa we mnie pierwiastek jarosławowy, którego sam nie potrafiłem rozpoznać. trafia w punkt.

w melancholii jest dużo prawdy o życiu – mówi w radiu moja ulubiona malarka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s