Mój telefon ma funkcję mikroskopu. Pozwala oglądać ziarenka piasku, bardziej podróży nie da się już pomniejszyć.
Kategoria: DZIENNIK
Kroniki zarazy (29)
Powietrza z doliny starczyło mu od niedzieli do środy
Kroniki zarazy (28)
Bzy przekwitają. Siedzimy w domu bez większego przekonania.
Kroniki zarazy (27)
bose dzieci palcami dotykają rzeki
Kroniki zarazy (26)
Znaki, których nie umiem odczytać: wrona rozdziobuje jaskółkę na parkingu.
Kroniki zarazy (25)
Płynęli w rzepaku po pagórkach
Kroniki zarazy (24)
Wróciliśmy do swojej radosnej niewiedzy o świecie
Kroniki zarazy (23)
Kiedy się już bardzo potłukł i zamilkł, okazało się, że jesteś tylko częścią telefonu, niczym więcej. Pobierz aplikację mediocrelife ze sklepu plej.
Kroniki zarazy (22)
Kiedy zjedliśmy naleśniki, powiedziałem: jedziemy.
Kroniki zarazy (21)
geografia daje większe możliwości niż to miejsce tutaj, na które jesteśmy chwilowo, mam nadzieję, skazani
Kroniki zarazy (20)
Potrzeba ludzi okazuje się być potrzebą najpilniejszą. Zaraz po niej jest potrzeba myślenia, na to jeszcze przyjdzie czas.
Kroniki zarazy (19)
Miasto zaczyna ożywać: na przykład cmentarze
Kroniki zarazy (18)
kraina odrobin
Kroniki zarazy (17)
Codzienność wydaje się podobna do tych ziemniaków: nic nadzwyczajnego
Kroniki zarazy (16)
Uczymy się rozpoznawać ludzi po oczach
Kroniki zarazy (15)
Następuje przemiana cywilizacji łacińskiej – dlatego piszemy – nie możemy ulec dekadencji – w matni cierpienia.
Kroniki zarazy (14)
Nigdy nie zużyliśmy jeszcze tyle masła.
Kroniki zarazy (13)
M. ma rację: wciąż mówimy o zarazie, wszystko nam się kojarzy. Nawet podróż to podróż do kresu nocy.
Kroniki zarazy (12)
wieczór, wychodzi biegać, latarnie świecą, domy – co można powiedzieć o domach, miasto jest bezludne, tylko w myślach wciąż noszą ciała.
Kroniki zarazy (11)
Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień – zwykłem cytować Eliota na początek. Najgorszy miesiąc to marzec – mówi Dziecko.
Kroniki zarazy (10)
jestem czarnoskórą dziewczynką, lecę do Hiszpanii
Kroniki zarazy (9)
Dziś to my jesteśmy w łodzi. Bóg śpi
Kroniki zarazy (8)
Jak się nazywa klaustrofobia, jeśli zamknięty jesteś w państwie, a nie w windzie?
Kroniki zarazy (7)
W taką niedzielę poszlibyśmy do kawiarni: cóż, nie ma ich.
Kroniki zarazy (6)
Pierwsze objawy szaleństwa u pracujących zdalnie.
Kroniki zarazy (5)
Jaki dziś dzień? – spytała A. Nie pamiętałem.
Kroniki zarazy (4)
Warto było jesienią smażyć dżemy a nie udawać literata
Kroniki zarazy (3)
Tej zimy Bergamo stało się Oranem. Kto lub co wybiera miasta na zatracenie? Myślę o funikularze i o diabelskim młynie, i o kawie przy katedrze, o salonie opasek do włosów, pizzy na grubym cieście i słodkościach z polenty.
Kroniki zarazy (2)
Nie zdołam się przyjrzeć i mówię do widzenia, jakby to było coś pewnego, że jeszcze tu wrócę.
Kroniki zarazy (1)
W naszym mieście pojawiają się nastroje apokaliptyczne.
Dziennik. Przeoczenia
Zaraz przeoczę siebie, że się urodziłem.
Dziennik. Opowieści pustego mieszkania
W naszym mieszkaniu mieszka wiewiórka – pisze babcia swoimi pięknymi literkami
Dziennik z podróży w czasie zarazy
Biała linia brzegu odcina się od morza i lasu. Gdzieś widziałem już Lokrum, z mojego hotelu. Wyspę Umarłych.
Dziennik. Koniec lutego, inwentaryzacja
Najpierw musi być papież. Potem bombonierki
Dziennik. Znikanie
W sobotę już go nie ma.
Dziennik. Rozmowa w katedrze
Nadchodzi kres (zawiera praktyczne porady jak przetrwać w czasach ostatecznych)
Dziennik. Gmatwaniny
Czy jesteś szczęśliwy? – to w ogóle nie jest pytanie.
Dziennik. Majonez Sylvii Plath
„na majonez żółtej oliwy z żółtym żółtkami i białego cukru z białymi białkami na bezy, żółtego masła na żółty krem budyniowy, i tak bez końca”
Dziennik. Na koniec stycznia
Wszystko mija i świat mija – podśpiewuje Dziecko jakby się z lubelskim pesymizmem urodziło.
Dziennik. Brak światła
Wtem rozumiem, że to od oka, od niego światło (jak u Kawafisa), jeśli spojrzysz rozjaśniają się twarze, pobłyskuje drzewo.
Dziennik. Czekanie na wybuch Betelgezy
Byliście już na szkoleniu ze spieniania?
Dziennik mediolański (3)
Zawsze w życiu piękno jest pojedyncze.
Dziennik mediolański (2)
Flora pozwala sobie robić zdjęcia, gdy tylko pan strażnik wzrok spuszcza z jej białego ciała.
Dziennik mediolański (1)
Wprawdzie nie napotkali dziewcząt podających sorbet, ale nęciły ich zapachem świetliste wnętrza perfumerii. Oczekiwały w sklepach gotyckie madonny i polinezyjskie bóstwa
Dziennik. Dekady
że lata czterdzieste, że płonie, że wojna, że nigdy taka miękkość i ciepło
Podsumowanie. Dziesięć lat w dziesięciu zdaniach
Jean-Étienne Liotard, Martwa natura: serwis herbaciany, ok. 1781-83
Dziennik z Bożego Narodzenia
Bóg kocha przedmieścia Radomia.
Dziennik. Kalendarz adwentowy (dalej)
O niebie. Różowiło się nad Ogrodem. Szept rósł i stał się cichą rozmową dwóch wartowników od umarłego żołnierza. Nie było nikogo. W kawiarni dźwięk nalewanej kawy.
Dziennik. Kalendarz adwentowy
Gdybym był Neandertalczykiem, nie żyłbym od prawie dwóch lat
Dziennik z podróży służbowej (8)
Powietrze ma tu duszącą woń melancholii, a może węgla, a może pierwszego śniegu. Mimo zamkniętych okien czuć smutkiem.
