Dziennik. Zimny maj

80796

(Georg Kolbe, Żal, 1921, © 2016 Georg Kolbe / Artists Rights Society (ARS), Nowy Jork / VG Bild-Kunst, Niemcy, Museum of Modern Art, źródło: moma.org)

Niedziela, poniedziałek. Georg Kolbe na huśtawce

zwinne wyczyniają figury na huśtawkach. która skoczy z wyżej, która zrobi szpagat. (nagrywają. relacje na instagramie – tak chciał mark – ze swej natury są nietrwałe. znikną po dwudziestu czterech godzinach, moment).

co innego gdyby mistrz mięśni, georg kolbe zamienił je w brąz. (od tamtej, co na korytarzu muzeum we wrocławiu stała naga, fascynuje mnie ten, co rzeźbił mięśnie tak pięknie, że aż na chwałę zbrodniarzy. moi ulubieni artyści stali się nazistami).

– jestem zmęczona – mówi A.

Wtorek. Karol Modzelewski i kajzerki

kupował bułeczki w moim carrefourze. dziecko przepychało się do lizaków. ten jedyny raz ocierało się o spodnie wielkiej historii, więc wzruszałem się, biorąc czekoladę z okienkiem. karol modzelewski, który kupował bułeczki a wcześniej wymyślił solidarność, umarł. wielki.

jak ponura jest władza teraźniejszych miernot nad historią.

Środa. Anomalia

to tylko zimni ogrodnicy przyszli wcześniej. to tylko wiosenna susza. upalne lato. nie ma śniegu zimą. huragan, trąba powietrzna. milion zagrożonych gatunków. wyglądam i zapisuję. my jak owi głupcy, co cieszyli się kapuśniaczkiem, gdy noe budował arkę.

za pół wieku lub wiek wymrzemy i nie będzie o tym w żadnej biblii.

Czwartek. Pierwsze truskawki

spomiędzy szarych dni, godzin, sukienek, rajstop: pierwsze truskawki. czerwienią się intensywnie brzegi ust. szczebiot.

przywiozłam spod czerwińska.

Piątek. Poza zasadą przyjemności

liczymy przyjemności, dziecko liczy i nam wypomina. – nie mam żadnej przyjemności – mówi albo: wy mieliście trzy przyjemności a ja żadnej.

(zaczęło się od wrocławia, jedna wieża – jedna przyjemność).

Sobota. Dwadzieścia

nie pojechałem. jedliśmy z dzieckiem pizzę a potem na placu grzybowskim oglądaliśmy kwitnący czosnek. trochę żałowałem. w końcu to dwadzieścia lat. (jeszcze nie ma apelu poległych).

na przesłanym zdjęciu pani g. wyglądała na tyle młodo, że pomyliłem ją ze swoją koleżanką.

Niedziela. Afrodyta Πατατα

z cypru, tam gdzie wciąż na nowo rodzi się z fal afrodyta, mógłbyś się spodziewać soczystych truskawek, napuchniętych fig, gdy tymczasem na obiad gotuję ziemniaki. jasne, w cienkiej skórce, w ziemi ciepłej sjenie palonej.

w krainie innych afrodyt.

Poniedziałek, wtorek, środa. Kałuże

jak pada to życie jest bardziej zmarnowane niż zwykle.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s