Różne odcienie żółtego. Dziennik (2)

 

the-yellow-girls-1931

(Cuno Amiet, Żółte dziewczęta, 1931, Muzeum Sztuki w Bernie, źródło: tumblr.com)

 

Moje czarne zeszyty mogą być czerwone. Chaos rzadkich zapisków. Jakieś urwane zdania. Radość tylko wtedy, gdy dostajesz wiadomość. Przyglądanie się i oczekiwanie, tak mija sierpień.

Kim była ta kobieta z pomiętego cementu, której uda zachodzą porostami. Odkryłem ją przypadkiem na skwerze pomiędzy placem zabaw a prosektorium (tak mówi mapa google, nie mam powodu by jej nie wierzyć, że tam w tych drzewach – jak to mówią w R. – trupiarnia).

Jakiś wschód słońca pamiętam. Pobiegliśmy na budowę po zdanym egzaminie z historii doktryn u starego oszusta, który – jak wielu – mniemał, że jest profesorem. Siedziałem wtedy na takim małym walcu a czerwcowe niebo robiło się pomarańczowe. Tym walcem miałem wjechać w historię. Nie wjechałem nawet w rondo ligi morskiej i rzecznej, i jeszcze jeziornej. Jestem tu tylko dlatego, że to końcowy tramwaju: tego chciało Dziecko.

Od pewnego czasu miewam sny. Sny są fabularne, kiedy się budzę w środku nocy i sprawdzam godzinę albo idę po Dziecko do wspólnego łóżka, bo śpi niespokojnie albo kaszle albo co tam jeszcze, pamiętam dość dobrze, co się działo. Kim była ta nieznajoma, która chciała mnie pocałować? (Sny minęły, a więc to od wicka).

Kiedy tylko wszedłem z samego rana do hali odlotów, odebrać jakieś urzędniczki z dalekiego kraju, poczułem taką rajzefiber, że pomyślałem, że kupię szybko jakiś bilet i wsiądę. Zatrzymała mnie kawa, była za droga, żeby ją zostawić. Przypominał mi się ów poranek dawno temu, kiedy M. odlatywała na wyspę przypływów.

Zapisywałem, bo to miało dać mi miejsce w historii. Może kończę te zapiski, urywam, bo wiem, że nic z tego. Że liczy się jedynie chwila (Ile minuta ma chwil? – Dziecko porównuje systemy pomiaru). Nic się nie da zatrzymać. Budowałem swoje życie na iluzjach.

Tego lata wszystko płonie: lasy Amazonii, lasy Syberii, topią się lody Arktyki. Przyglądamy się ze spokojem nadciągającej apokalipsie, nie ma w niej nic z filmów grozy. Dość szybka, aby zabić, nie dość, aby poruszyć. Nic się nie da zatrzymać.

Pozostaje żółte światło. Przyglądam się znajomym twarzom na zdjęciach, jeszcze przez tę chwilę, nim wszystko się zmieni, spróbujemy być szczęśliwi.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s