Dziennik. Martwa natura

20190518_1536522fad67d2-1d2e-464c-9a0e-27ca1cc4fde2

7b4d8516-b13b-4b68-ba88-ad31f586daf01e21cc2a-9a96-42f7-9413-fab7cb64a059

(Martwa natura z pierwszymi czereśniami, 2019;
Henri Matisse, Wazon amarylisów, 1941;
Moïse Kisling, Martwa natura z jajem, 1933;
Georges Braque, Martwa natura z cytryną, 1960)

Pierwsze czereśnie. Kiedy nie umiesz nic napisać w to popołudnie, takie samo jak dziesiątki innych, ustawiasz je do zdjęcia razem z ubiegłotygodniowymi peoniami, cytryną (u flamandzkich mistrzów zawsze są cytrusy) i łubianką truskawek, które lśnią (czy to poranna burza czy środki ochrony roślin?)

Próbowałeś kosztować każdy dzień jako milion małych przyjemności, ale teraz najpiękniej opowiada o tobie ta martwa natura. Że cię w niej nie ma. Ręka, która ustawiła owoce i kwiaty, mogła być przecież dłonią przypadku.

Upierałem, się całkiem niedawno, że martwe natury przedstawiają nieobecność. Może jednak odmalowują twój intymny portret, wnętrze wydrążonej ludzkiej duszy. Chyba, że rośliny mają dusze.

 

Skomentuj