Dziennik wielkanocny

Pokuta

Doliczyłem do czterdziestu a wtedy łoskot rozniósł się po nawach. To czterdziesta pierwsza zemdlała przy konfesjonale.

Campo di Fiori

– Jest jak w Rzymie – piszę do A. w poranek po jutrzni. Wchodzę właśnie na Campo di Fiori, gdzie powinni rozdawać żonkile.

Tego samego dnia w jakiejś miejscowości na południu Polski zabiją Judasza o fizjonomii chasyda: będą go tłukli niemiłosiernie, dorośli i dzieci. (Inni opowiadać będą, że to nic takiego: mamy przecież najwięcej drzewek w Jad Waszem).

Wracając z żonkilem, kupię w samie szprotki.

Lublin. Trolejbus nr 160

Co się zmieniło? Linie autobusów są zupełnie inne. Sto sześćdziesiąt jest trolejbusowym karawanem i obwozi nas po obcych dzielnicach smutku. Ulice są nienaturalnie szerokie, tworzą wielopoziomowe zawijasy w miejscach do tego nienawykłych. Tu jest brzydko, szepcę do znajomych-nieznajomych widoków.

Lublin. Przedszkole nr 61

W dzieciństwie odległości są ogromne. Droga do przedszkola, którego już nie ma, okazuje się być króciutka po trzydziestu czterech latach. Uczę się na nowo zapamiętanych miejsc: w snach wyglądają na dużo większe.

Pewnego dnia na boisko przed oknem, za przepompownią (cóż to za przedziwne słówka z dzieciństwa), zajechał żółty dźwig. Innego dnia kupiłem w sklepie papierniczym, który powstał na miejscu boiska (budowa – po przyjeździe dźwigu – trwała bardzo długo, ale czas, podobnie jak i odległości to rzeczy względne) kupiłem ładny grzebyk. Okazało się, że to wstyd, bo do wszy. W zieleniaku pracował taki gruby gość i on wyjechał do Ameryki pewnego ranka, jechał piętnastką, ona wtedy jeździła koło stacji trafo, pewnie przesiadał się w trzynastkę na dworzec (ten zieleniak zmienili w pizzerię-pałacyk). Orkiestra górnicza grała w Barbórkę przy domkach (tak mówili, nigdy jej nie słyszałem): a te domki dla górników były – o ironio – strasznie niskie, prawie jak nory, żeby się nie odzwyczajali? Kiedyś górnik przyszedł na Barbórkę do przedszkola. Przedszkola już nie ma.

W nim zjadałem innym dzieciom wątróbki i wymiotowałem sałatą.

20190419_201118792568750092003569.jpg

Lublin. Wielka cisza

Stary biskup idzie od świętego Pawła powolutku. Tutaj Matce Boskiej zdjęli z głowy gwiazdy: świeciła całe lata. Tego dnia miasto jest pijane, nie wiem czy ze szczęścia. Czy forsycją można się upić?

Pobożno koło Lublina

W Pobożnie wszyscy się modlą.
Samochody modlą się brruamen.
Koty się modlą. A psy się modlą? Też.
Helikoptery modlą się w Pobożnie. Śmigła składają do amen.
A tramwaje? Modliłyby się, ale ich w Pobożnie nie ma.
W Pobożnie wszyscy się modlą poważnie, nie tak jak my: nawet pieśni wielkanocne organista gra jako pogrzebowe.

Jeśli w Pobożnie dziecko jest niegrzeczne w kościele, następnej niedzieli jego krewni muszą dokonać auto da fé.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s