Dziennik. Kalendarz adwentowy (dalej)

14. Spuśćcie

O niebie. Różowiło się nad Ogrodem. Szept rósł i stał się cichą rozmową dwóch wartowników od umarłego żołnierza. Nie było nikogo. W kawiarni dźwięk nalewanej kawy.

20191214_140031
Guido Reni, Porwanie Europy (1637-1639), The National Gallery, Londyn, na wystawie „Świat polskich Wazów”

Świat polskich Wazów

Zgubne skutki wypowiadania pochopnych życzeń (pisałem parę dni temu). Oddanie korony Maryi: Wazowie umierają bezpotomnie.

Maria Anna Teresa ma równo rok i miesiąc, gdy schodzi z tego świata. Jest więc niemożliwe, żeby stała tak prosto na nóżkach, ukrytych w habicie jak maluje ją nieznany malarz. Trzy wieki później będą na świętych obrazkach tak samo malować Tereskę (habit, krzyż i kwiaty): oczarowane, rozczulone dziecko.

Z monotonii barkowych portretów, co jakiś czas wyrasta habsburska brzydka szczęka. Pewno dlatego bajki o pięknych królewnach zaczynają się od za siedmioma górami, za siedmioma lasami.

Toporek, którym się zamachnął, nim posłali go na niekończące się tortury (czterema końmi ciało na cztery części), obejrzano dokładnie. Jakiś artysta namalował portret z natury, podpisany przez biegłych. Oto ostrze, które zawadzić mogło o mózg najjaśniejszego pana. Oto wycie niedoszłego zamachowca, które niesie się echem i spływa do Wisły.

Martwy król na łożu paradnym był traktowany jak król żywy.

15. Trzecia Adwentu

Tylko po to by przetrwać w czyichś wspomnieniach z dzieciństwa.

Imiona herbat (z dedykacją)

„Radość życia”
„Muminkowe serce”
„Zimowy czar”

16. Bastet

Ten Bóg ocala małe kotki, ale nie ma litości nad przysypanymi gruzami i rozerwanymi pociskiem.

17. Trzy rzeki

Trzy rzeki nazywało się wino znad granicy portugalsko-hiszpańskiej owego wyjątkowego wieczoru pod koniec roku dziewiętnastego.

18. Inne miasto

Powtarzam ilekroć tam jestem (jak A. na Bemowie), że to bardzo brzydkie miejsce, ta Aleja Komisji.

19. Mgła

Następnego poranka mgła się zrobiła taka, że K. w lesie na końcu Alei Komisji porobiła piękne zdjęcia. Tymczasem ogródki działkowe na Bemowie z wolna, rządkami wynurzały się z mleka. Trzeba się było dobudzić zastrzykiem szczepionki o imieniu jak z islandzkich sag.

20. Kula

Kula, którą wytoczyłem z ciasta na pierniki była nieziemska. Trochę się jeszcze lepiła do palców, ale obiecałem Dziecku, że dopiero jutro stanie się całym światem.

20191221_065823(0)
Czułość poranka. Światło w dłoniach

21.12.19

Czułość poranka. Światło w dłoniach. Radość soboty. Smak cynamonu. Moment, w którym pojmiesz – zapis nic nie da: liczy się tylko tu i teraz.

22. Czwarta Adwentu

Handlarz choinek stał w kałuży, która mogłaby być równie dobrze jeziorem. Od wschodu do zachodu niebo powlekała szarawa mżawka. Napis na moim swetrze Let it snow nigdy nie kłamał bardziej.

23. Deszcz

Nie domyślisz się. Dzień przed Wigilią, środek listopada. Jakiś bezdomny w sto szesnaście usiłuje otworzyć piwo. Potem autobus, ale już inny, gubi się. Krąży bezradnie wąskimi uliczkami pośród niosących w deszczu choinki.

Podążaj za gwiazdą – ktoś szepnął – ale nie było żadnej gwiazdy. Już dawno nie było nic. Światła, które rozpoznawał były oknami samu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s