Dziennik. Turbot

20190614_2009329135690403901268964.jpg

Piątek

Bardzo bym Wam różne rzeczy chciał opowiedzieć, ale czyha na mnie Sąd Ostateczny Memlinga, gdzie karzą tych, co za długo wpatrują się w cudze uda.

Ile masz lat? – zaszczebiotała do Dziecka, a ono prawidłowo odpowiedziało, że nie ma jeszcze czterech. To było takie słodkie ze strony konduktorki, kiedy chciała się  dowiedzieć, czy aby na pewno mamy dobry bilet.

Pan strażnik ogląda mój dowód i wzdycha: Lublin, tam są prawdziwi ludzie. Nie dostrzegł widać, że dawno przestałem być prawdziwy, dwadzieścia lat. (Czy to pochlebne stwierdzenie należy rozumieć politycznie?)

Dłoń trzyma rybę. Odgaduję szybko, że to gadający turbot, po raz pierwszy czytany w starym numerze „Literatury na świecie”. A teraz proszę, turbot-pocztówka.

Jesteście tacy kolorowi, mówi K. ciepłym wieczorem na Głównym Mieście. Pora przestać może używać czarno-białego filtra.

20190615_1043391854828207336652647.jpg

Sobota

Zapis poranka: wróble, pięć uderzeń Panny Maryi, mewa, trzask śmieciarki, gruchot synogarlic.

Dla mnie taki symboliczny dziejowy moment nastąpił wtedy, gdy Gdańsk nie zaakceptował propozycji Jana Sebastiana Bacha, który zamarzył, aby w tym bogatym grodzie pracować (z wywiadu Basila Kerskiego w „Liberté”).

Odtwarzam swoją pierwszą podróż do Gdańska. Mam siedem lat. Do miasta jedzie się od promu i rzeki, kolejne etapy wtajemniczenia w miasto, niebieski jelcz mija most zwodzony i wieczną lampkę rafinerii (och, jakie to robi wówczas wrażenie). Jagodzianki, stocznia w topolach, pomnik (wówczas jestem strasznie patetyczny). Niemiec pyta o ulicę Sisią, i za odpowiedź chce płacić fenigami. Wieża bazyliki, matka wszystkich przyszłych wież. Doznanie ogromu. Jak z foremek sklepienia – pokazuję dziś Dziecku, bo chcę, żeby było takie jak ja.

Doznanie ogromu: ogromny smutek w Europejskim Centrum Solidarności. Kiedy się przyglądasz tej nadziei, obozom internowania, policyjnym sukom, Wałęsie niesionemu do bramy stoczni, odkrywasz z przerażeniem, że wracamy do punktu wyjścia. Głos z 1980 roku w tle: Dziennik telewizyjny tak się ma do informacji jak pałka milicyjna do rurki z kremem. Tylko kształt się zgadza. (O gorące blachy na dachu ECS można się poparzyć. Tak się poparzyliśmy tą wolnością, że się jej nam odechciało. A może na nią nie zasługiwaliśmy? może to był przypadek? Na początku chodziło przecież o cenę kiełbasy na stołówce w Pobożnie.)

Zasady wstydu na plażach są zupełnie inne. Przezroczystość nie jest przezroczysta i ciało wydaje się należeć do bytów zwyczajnych takich jak piasek albo muszle. Kiedyś o tym napiszę, dodam obrazy Muellera i Sorolli, ale teraz przyglądam się jak w morskie fale wchodzą muzułmanki w chustach i sukniach po kostki.

20190615_125707764825393066750678.jpg

Niedziela

Dwoje starszych państwa. Może Hiszpanie, szepcę. Podają uprzejmie kawę. Portugalczycy? Pochmurne światło niedzieli spada na stoliki. Ormianie? Najbardziej tu pasuje słowo przytulnie.

Białemu bożkowi Panowi ze złotym laurem asystują marmurowe niewiasty o piersiach gładkich. Dopiero kiedy przyjrzysz się uważnie, dostrzeżesz Jana w Panu i pobożne kobiety znad Jordanu. A na drugiej kolumnie wisi koniec świata i – to już wiem z książeczki – potępieni zostają w nim papiści, co dziwne się wydaje nad katolickim ołtarzem. Ach, z zachwytów gdańskich, z pewnością kościół Jana. (Dziecko woli Katarzynę, bo palił jej się dach).

Trójca Święta uczy nas, że należy inwestować w relacje – mówi mądry ksiądz. Akurat A. tego nie słyszy, szkoda, bo wyszła z Dzieckiem do zakrystii na zajęcia z rysowania Boga.

Na nabrzeżu (jak miałem siedem lat sprzedawali tu jagodzianki) jest antykwariat. Po umarłych są zdjęcia z konfirmacji i pierwszych komunii, i pocztówki wysyłane do West Berlin.

Najdziwniejsza rzecz, która mnie spotkała, zdarzyła się po powrocie. Późnym wieczorem wybrałem się na balkon z konewką i kiedy podlewałem miętę, zaczęły intensywnie pachnieć pomidory. Żebym nie zapomniał.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s