Dziennik mediolański (1)

wp-15791707315061723423818998871297.jpg
Jak teatralne dekoracje

Górne miasto

(Naśladowanie J. Cz.) Nie ma turystów. Autobus, który miał się wdrapywać zatrzymuje się przy dolnej stacji. Uliczek długie cienie. Fontanna lwów pod wieżą jak teatralne dekoracje. Pełnia księżyca nad średniowieczem. Z nagła dzwon na kawałeczki rozbija miasto. Pora spać. Dziesiąta.

Wyższe miasto

Jest miastem zawsze na chwilę. Nie zdołam się przyjrzeć i mówię do widzenia, jakby to było coś pewnego, że jeszcze tu wrócę. Władze starają się przeciwdziałać tej tymczasowości: otwierają coraz to nowe przechowalnie bagażu, żebyś został: z górnego pojechał funikularem na jeszcze wyższe (czynne od dziesiątej trzydzieści).

O podróżowaniu (I)

Podróżowanie jest próbą ucieczki od tego jak jest. Od tego, że się nie udało. Prędkość pociągu rośnie na tablicy naprzeciw.

Lektury na czas katastrofy

Księgarnia na dworcu w Mediolanie pokazuje zimę dzieciom. Wierszyki o śniegu, którego nie zobaczą.

Po południu

Niebo rozjaśniło się. Czterej mężczyźni wynosili przez okno po drabinie szafę. Chwiała się i w tym jednym momencie runęłaby, gdyby nie sznur. Działo się to przed fasadą kościoła świętego Symplicjana (skąd oni biorą imiona tych świętych?): tam, w bocznej kaplicy kryje się prawdziwa rozpacz. (Spojrzeć należy na siostrzyczkę z obrazu Enei Salmeggi, która stoi niby słup soli nad umarłym bratem. Między życiem a śmiercią jest tutaj kąt prosty. Jak nie lubię barokowej dewocji, tak nie mogę się oprzeć napięciu w tej scenie: pretensji i żalowi na twarzy dziecka. Za chwilę zdarzy się prawdopodobnie cud, lecz tego jeszcze nikt nie wie. Z pewnością nie domyśla się tego kilkuletnia dziewczynka.)

Ulica jasnych kwiatów, ulica ciemnych kwiatów

Wprawdzie nie napotkali dziewcząt podających sorbet, ale nęciły ich zapachem świetliste wnętrza perfumerii. Ów miał futro z zebry – zauważa A. Oczekiwały w sklepach gotyckie madonny i polinezyjskie bóstwa. Aperitif z aperolem przygotowuje mrukliwy Azjata.

IMGBrera0004333
Bernardino Luini, Kąpiące się nimfy, ok. 1514, Pinakoteka Brera, https://pinacotecabrera.org

Brera

Nad dziedzińcem zatrzymały się martwe jaskółki. Coś je zjadło, zauważa Dziecko, podejrzewa wrony.

Za to wewnątrz Błękit, dla ócz rozkosz, hosanna.

Kiedy w tej obfitości odkrywam freski Luiniego, znajduję na nich tak znajome twarze. Teresa, Georgette, Antoinette – ten sam zawstydzony zachwyt jak u nimf i aniołów. Oglądać Balthusa, cztery wieki przed Balthusem:

dla ócz rozkosz, hosanna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s