Dziennik. Coś pomiędzy

FB_IMG_1556542777751

(Sven Türck, Młodzi ludzie na plaży, Biblioteka Królewska w Kopenhadze,
źródło: pl.wikimedia.org)

W klatce wisiał Księżyc. Etap Księżyca mamy już za sobą, ale w ten niedzielny wieczór wsiedliśmy w dwa metra, żeby go oglądać. Nigdy nie wiesz, co Dziecku się spodoba: Księżyc czy wysoki poziom rzeki.

Coś pomiędzy Salcią Hałas a Adamem Wodnickim chciałbym pisać. Tak chciałbym pisać, ale do tego to trzeba talent. Jak nie talent, to chociaż trochę czasu, żeby usiąść i pomyśleć. Skupić się nie nad numerami autobusów albo teorią wielkich liczb (ile zer?). Czasu nie ma, czasy się takie ostateczne zrobiły, że spali nas upał. Żar nas ugotuje (to fragment jak z Salci Hałas, prawda?)

Żar. Wycieczki wygrzewają nagie kolana pod teatrem wielkim. Słońce takie, że nie wiem. Przewodnikowi widać nie przeszkadza. Nikt go nie słucha, kiedy on peroruje o Pałacu Jabłonowskich i o rajcach miejskich. Dobrze, że trochę cienia pod teatrem. Wycieczki wolą Mickiewicza, tam woda z rury.

Chichot Chińczyków pod parasolami w tej wodzie koło Mickiewicza.

Płoniemy powoli, ale równomiernie. Wszystko coraz bardziej nagie. Każdego wieczoru fontanny albo place zabaw. Kiedy trochę zelżeje. Nawet nie mam czego notować w czerwonym zeszycie, żadnych zapisków z tych dni. Czytałem książki, piłem zimną kawę, Księżyc któregoś dnia objawił się jako wąski sierp koło dźwigu.

Ekspresu nie ma. Milczy telefon. Nic się nie wyświetla. Jakby był na dalekiej wycieczce. W krainie Kimbo. Tęsknię. Żar spływa po plecach. Róża w różowym różową poduszkę chce odebrać Dziecku.

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s