„na majonez żółtej oliwy z żółtym żółtkami i białego cukru z białymi białkami na bezy, żółtego masła na żółty krem budyniowy, i tak bez końca”
Wiatr wschodni
Lej, który powstanie zamiast tego kraju, nadal będzie nazywany Polską. Zagraniczne delegacje stojąc na specjalnym podeście będą wrzucać kwiaty. Może ktoś z naszego losu wyciągnie morał, bo my już nie.
Piwnica / Cudowne
odkryłem tej nocy, że potrafię przypomnieć sobie siebie wtedy.
Dziennik. Na koniec stycznia
Wszystko mija i świat mija – podśpiewuje Dziecko jakby się z lubelskim pesymizmem urodziło.
Dziennik. Brak światła
Wtem rozumiem, że to od oka, od niego światło (jak u Kawafisa), jeśli spojrzysz rozjaśniają się twarze, pobłyskuje drzewo.
Dziennik. Czekanie na wybuch Betelgezy
Byliście już na szkoleniu ze spieniania?
Julia Boyd, Wakacje w Trzeciej Rzeszy
Złotą jesienią 1927 roku w Heidelbergu Jarosław ulega zachwytowi niemiecką poezją (uwielbia wówczas Stefana George’a), niemieckim średniowieczem (miasto nad Neckarem leży w kotlinie, wyobraźcie sobie ten poetycki krajobraz) oraz – może to jest zresztą kluczowe – niemieckim ciałem.
Dziennik mediolański (3)
Zawsze w życiu piękno jest pojedyncze.
Robert Musil, Niepokoje wychowanka Törlessa
Przychodził zresztą tam jeden profesor, powstaniec, który w ogóle sugerował zbiorową tomografię, która pozwoliłaby dostrzec odpowiedni przerost płata czołowego.
Dziennik mediolański (2)
Flora pozwala sobie robić zdjęcia, gdy tylko pan strażnik wzrok spuszcza z jej białego ciała.
Dziennik mediolański (1)
Wprawdzie nie napotkali dziewcząt podających sorbet, ale nęciły ich zapachem świetliste wnętrza perfumerii. Oczekiwały w sklepach gotyckie madonny i polinezyjskie bóstwa
Dziennik. Dekady
że lata czterdzieste, że płonie, że wojna, że nigdy taka miękkość i ciepło
Podsumowanie. Dziesięć lat w dziesięciu zdaniach
Jean-Étienne Liotard, Martwa natura: serwis herbaciany, ok. 1781-83
Dziennik z Bożego Narodzenia
Bóg kocha przedmieścia Radomia.
Hiromi Kawakami, Niedźwiedzi bóg
Rzecz, wydawać by się mogło, przyziemna: zimą nie ma śniegu.
The Lighthouse
„The Lighthouse” jest studium obłędu fenomenalnie rozpisanym na role.
Zimna wojna
czysta forma, czysta sztuka, która nie potrafi poruszyć
Podsumowanie 2019. Księgarnia
Lepiej wciąż czytać Centkiewicza niż – tfu! – Cenckiewicza.
Dwóch papieży
A German joke, it doesn’t have to be funny
Dziennik. Kalendarz adwentowy (dalej)
O niebie. Różowiło się nad Ogrodem. Szept rósł i stał się cichą rozmową dwóch wartowników od umarłego żołnierza. Nie było nikogo. W kawiarni dźwięk nalewanej kawy.
Adam Robiński, Kiczery
Ciężko mi się lezie przez te góry
Dziennik. Kalendarz adwentowy
Gdybym był Neandertalczykiem, nie żyłbym od prawie dwóch lat
Michael Crummey, Twarde światło
Ten tekst jest surowy, ale tak silny, że w ustach czuć smak solonej ryby a zimny wilgotny wiatr bije mnie w twarz.
Dziennik z podróży służbowej (8)
Powietrze ma tu duszącą woń melancholii, a może węgla, a może pierwszego śniegu. Mimo zamkniętych okien czuć smutkiem.
Karolina Kuszyk, Poniemieckie
rządy ostatnich lat tak pomieszały nam w głowach, że chcemy generalizować, ustalać jasne prawa i reguły historii. Wszyscy Niemcy są winni, wszyscy Polacy – niewinni.
Arne Jysch, Złoty Berlin
Decyduję się na Jeanne Mammen, sąsiadkę Marleny Dietrich z cmentarza w okolicach Korso Południowo-Zachodniego
Jacek Dehnel, Najdziwniejsze
Zrób wszystko, czego nie zrobisz po śmierci – powraca mi jak refren ta fraza z ostatniego w tomie
Dziennik. Rozmowy w sklepach i inne takie
Wówczas chwyta nas listopad. Tak samo jak wrona orzechy dla sikorek na naszym balkonie chwyta w swoje szpony. Zamiast śpiewu budzi nas kra.
Robert Papieski, Powrót do Ravello
bardziej niż na obronie własnych racji zależało mu na zażegnaniu sporu
Ewa Elżbieta Nowakowska, Sznur Ariadny
Napisać własny „Sznur Ariadny” lub może lepiej „Porwanie Europy”.
Paweł Piotr Reszka, Płuczki
Zwyczajni Polacy-katolicy idą na Icki, żeby kopać żużel i przebierać rąbankę.
Dziennik. Dużo brzydkich słów
wszystko, co piękne kiedyś się kończy, grzeczność na co dzień – też
Kornel Filipowicz, Moja kochana, dumna prowincja
Dopiero oprawiony w te dwie nowelki, wiersz Szymborskiej nabiera znaczeń. Kizia umknęła śmierci, jej pan, czego nie może pojąć, nie.
Dziennik. Nieczytanki, niepisanki
rozbicie telefonu kazało postawić sobie pytania graniczne: co zrobiłeś ze swoim życiem?
Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz, Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy
Nauka o listach coraz szybciej, o zgrozo, zbliża się do archeologii
Kazimierz Orłoś, Między brzegami
„mgła, która z drogi wyglądała jak białe płótno”
Sylvain Tesson, Lato z Homerem
Czasem czytamy na dobranoc dwie kolorowe książki o wojnie. Jedną, w której płonie Troja a ja opowiadam o Kasandrze, drugą, w której ciemne samoloty nadlatują nad Warszawę.
Wisława Szymborska, Stanisław Barańczak, Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę
W sferze spraw publicznych nie cieszy mnie w tej chwili nic, a wiele zjawisk przejmuje trwogą – pisze Wisława S. w czerwcu 1991 roku
Wacław Oszajca, Damian Jankowski, Innego cudu nie będzie
„Innego cudu nie będzie” powinni czytać ci, co się wahają – zostać czy trzasnąć odrzwiami, na których zbyt długo nie wisiały żadne tezy.
Dziennik znad chłodnego morza
Pod stopami mieli rozmokłe klonowe liście. Minął ich pusty autobus z Elbląga.
Dziennik. Listopad is coming to town
co robisz? – pyta A.
jakieś pisemko. ale ogólnie smętne rozmyślania – odpowiadam.
Ziemowit Szczerek, Via Carpatia
„Rodzeństwo” nawiązuje do hasła o Polaku i Węgrze, które autor rozjeżdża w „Via Carpatii”
Jarosław Mikołajewski, Cień w cień
Zuzanna to jest figura zachwytu.
Dziennik. Zmiana czasu na zimowy
Pewnej październikowej niedzieli autor wstał o godzinie dodatkowej, kiedy słońce prosto w oczy i pojechał do lidla. Ach, te małe przyjemności. Nie musiał szukać drobnych, bo tam, gdzie zaparkował akurat ktoś porzucił wózek. A czekolady, czekolady moi drodzy, mają tam dwa razy większe niż zwykle.
Katarzyna Kobylarczyk, Strup
I nie mogę się od tego Ezechiela oderwać, bo już na pierwszych stronach autorka zamiast ofiar liczy pojedyncze kości, idące w tysiące i miliony.
Dziennik. Dialogi o opatrzności
Jednym buduje dom, innych wydaje na śmierć, ta opatrzność, więc może lepiej – w każdym razie bezpieczniej dla Boga – uwierzyć w przypadek?
Sylwia Siedlecka, Złote piachy
Najpierw nuciłem: Siedzę w Bułgarskim Centrum, Centrum …jozy, ale zaraz potem przerzuciłem się na inną melodię „Pidżamy Porno” i brzmiało to mniej więcej: ezoteryczny Płowdiw.
Inne notatki
Pisanie w późnych latach trzydziestych własnego życia z potrzeby (kiedyś) stało się nękającym wewnętrznym przymusem. Z przymusu nie ma literatury, jest ciężkie składanie słów, równie nieprzyjemne, co czynności urzędowe.
Podróż włoska. Dziennik (4)
Skoro Padova to po polsku Padwa, nie widzę powodu, dla którego Mantovy nie nazywać Mątwą. Niezbyt gęsta mgła, taka co zostawia wilgotne światło: jeszcze bardziej Mątwa.
Joker
Nie ma bowiem zła absolutnego, zła jako takiego, jest jedynie niesprawiedliwość społeczna, która ofiary popycha do okrucieństwa.
