Robert Musil, Niepokoje wychowanka Törlessa

1130e1597bf80b8e7ff8ed9f734afbbc
Egon Schiele, Chłopiec oparty na ramieniu, 1917, kol. pryw., źródło: pinterest.com

Niepokoje to jest bardzo dobre słowo, aby określić ten tu styczeń. Niemniej tłumacz w posłowiu sugeruje, że wolałby gmatwaniny. Jerzy Łoziński, ten, który – wierząc w wierność autorowi – potrafił zabić „Władcę Pierścieni” – to jego wpierw oskarżam o udrękę nad gmatwaniną tekstu Musila.

Jest to bowiem tekst duszny, wielosłowny i ciemny. Kiedy zaczynałem pisać ten dziennik, czternaście lat temu, uczęszczałem do pewnej urzędniczej szkoły, którą nazywałem klasztorem. Pewne metafory są już dla mnie dzisiaj niezrozumiałe, ale pamiętam tamtą obrzydliwie duszną atmosferę: próbę mielenia umysłów ludzi już, bądź co bądź, dojrzałych, aby zmienić ich w posłuszne systemowi dzieci, narzędzia machiny składającej się z pieczątek i parafek. Przychodził zresztą tam jeden profesor, powstaniec, który w ogóle sugerował zbiorową tomografię, która pozwoliłaby dostrzec odpowiedni przerost płata czołowego. Było zupełnie inaczej niż w szkole cesarsko-królewskiej, ale jednak – w gruncie rzeczy – bardzo podobnie. Kiedy zabijesz w ludziach indywidualność, staną się stadem posłusznych wykonawców rozkazów.

Bohaterowie Musila swojej indywidualności bronią kosztem innych. W tym zuniformizowanym tłumie jednostka – jako jednostka – może przetrwać tylko przekraczając siebie. Tym krokiem staje się przemoc, tortury zadawane słabszemu. Mechanizm jest prosty i będziemy go oglądać przez cały dwudziesty wiek. Nic nie wskazuje, że dwudziesty pierwszy będzie lepszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s