Podsumowanie 2019. Księgarnia

DC051319
Joe Dator, 13 maja 2019 (c) The New Yorker

Nie zdarzyło się nic ważniejszego niż Nobel dla Olgi Tokarczuk. Zresztą nagroda tak zaskoczyła decydentów, ponoć mocno zaangażowanych w promocję czytelnictwa, że samej laureatki nie zdążyli jeszcze zaprosić. A pewien funkcjonariusz udzielił jej nawet kilku porad: jak pisać lepiej (tutaj).

Może dla literatury nie było to równie ważne wydarzenie, ale – z punktu widzenia wszystkich dzieci zachęcanych do szkolnej lektury twórczości Centkiewiczów – demistyfikacja Anaruka, chłopca z Grenlandii (tutaj) była znacząca. Coś, co pokazywano nam – uczniom drugiej albo trzeciej klasy – jako prawdę o życiu w Arktyce okazało się mieszaniną filmowych kadrów, cudzych wspomnień i wyobrażeń. Niemniej jednak stanowczo lepiej wciąż czytać Centkiewicza niż – tfu! – Cenckiewicza.

Książki, o których pisałem na tej stronie w roku dwa tysiące dziewiętnastym zdobywały uznanie. Georgi Gospodinow odebrał „Angelusa” za fenomenalną „Fizykę smutku” (tutaj), a „Klio” drugiego stopnia trafiło do autora „Kiedy wybuchnie wojna?” (o czym będzie jeszcze poniżej). „Jacek”, zachwycająca biografia Kuronia (tutaj), otrzymała Nagrodę Historyczną Polityki.

Czytało się dużo. Rozczarowywało się sporo, ale po co pisać o rozczarowaniach, kiedy można o oczarowaniach. Oczarowaniem był na przykład „Klub snów” Katarzyny Michalczak (wyd. Cyranka, 2019), także „Floryda” Lauren Groff (wyd. Pauza, 2019) i „Potop” Salci Hałas (wyd. W.A.B., 2019). Wszystkie na swój sposób przesiąknięte oczekiwaniem na katastrofę. Za każdym razem marzę, żeby tak umieć pisać.

Dużo książek było o Kościele, w tym grube istotne tomy, takie jak choćby „Sodoma”. Być może nawet to powinna być najważniejsza lektura non-fiction tego roku. Jednak nie życzę nikomu jej czytania, w każdym razie nie ludziom, którzy chcą spokojnie, co niedzielę chodzić do swojej parafii. Po niej trzeba silnej wiary albo silnej woli. „Niewidzialna ręka” Macieja Wasilewskiego (wyd. Wielka Litera 2019) była zaskoczeniem jako niezwykle aktualny reportaż z pola bitwy, to jest z Polski. „Wędrowny zakład fotograficzny” Agnieszki Pajączkowskiej (wyd. Czarne, 2019) to znowuż pasjonujący projekt antropologiczny (chociaż inny znajomy blog mocno go skrytykował). Pod koniec roku w serii „Sulina” pojawił się cały zastęp dobrych książek (z tej piątki tylko jedna, ta ostatnio czytana, była etam), wśród których „Via Carpatii” Ziemowita Szczerka należy się szczególna uwaga za to, że wyrasta ponad po prostu reportaż.

Podobnie wyrasta i jest chyba najlepszą tegoroczną książką monumentalna opowieść o czechosłowackim roku 1938, czyli „Kiedy wybuchnie wojna?” Piotra M. Majewskiego (wyd. Krytyki Politycznej, 2019). Rzadko pojawia się bowiem lektura, która tak trzyma w napięciu, mimo, że wszyscy wiedzą jak się skończy. To również zupełnie inny sposób pisania o historii niż to się czyni aktualnie w czasach – tfu! – Cenckiewicza, nie Centkiewicza.

W wolnych chwilach lubię wiersze. Przy czym odkrywam, że nie znam ich zbyt wielu. To, czym był dla mnie tumblr, jeśli chodzi o naukę fotografii, dzisiaj daje mi ±1354 (tutaj), ucząc o poetach umarłych i żywych. Sam się dziwię czemu tam tylko niecałe siedem tysięcy użytkowników.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s