Dziennik. Majonez Sylvii Plath

ad-1948-2P-mayonaise-left-horz
Reklama majonezów Hellmann’s, 1948, źródło: http://www.goretro.com

Notatki z „Dziennika” Sylvii Plath

Tyle rzeczy do opisania: rodziny rozgwiazd, kształt szyszek, romanse sąsiadki z drugiego piętra. Ale najpierw trzeba ukręcić majonez. Majonez to jest prawdziwa proza.

(…) na majonez żółtej oliwy z żółtym żółtkami i białego cukru z białymi białkami na bezy, żółtego masła na żółty krem budyniowy, i tak bez końca (s. 332).

Mity greckie

Grek, który dzieciom rozdaje gwiazdy (i dlatego Dziecko tak do niego ciągnie), sprzedaje dzisiaj cudowną herbatę. Kreteńczycy podawali ją jako eliksir we wszelkich chorobach duszy i ciała. Nawet zdarzyło nam się kupić ją w ogrodzie położonym na górze, do którego nie dojeżdżał wczesną wiosną autobus i krętymi drogami wiózł nas sam dyrektor. Malotira mówili na nią i to brzmiało jak zaklęcie tak stare jak labirynt. Spełnij życzenie – rozkazuję, zalewając ją wrzątkiem.

Rotunda

Przedstawiać może miasto ze Wschodu. Chaotyczne skrzyżowanie, ludzie pędzący na oślep, tramwaje, zatłoczony dworzec niechlujnych autobusów – zupełna improwizacja – na placu dla defilad z minionej epoki, zaciągnięte niebo. Gdyby nie ten widok zza szklanych ścian bylibyśmy w kawiarni, w której ciasteczka mają kształt dzieł modernistycznej architektury, zupełnie zadowoleni.

Gofry

Jedliśmy gofry z cukrem przed dwudziestą druga. Deszcz barwił się od lamp na pomarańczowo. Chwile, które zapamiętujesz i nazywasz szczęściem. Ciepła kawa z cukrem w Polanach Surowicznych dwadzieścia lat temu.

„Gdynia – Tel Awiw”

Wystawa składała się z ponętnych obrazków nadmorskich białych miast. Reklamowano cytrusy i rozświetlone wille. Marzenia o morzu. Architektura, której nie sposób się oprzeć (ten moment, kiedy nagle odrzuciłeś secesję i zachwyciłeś się modernizmem, wcześniej niż stało się to modne). Piecyk gazowy z prysznicem, trochę starszy niż ten u babci – zawsze się go bałem – opowiadam Dziecku i M.

Na kolejnej fotografii ślady po wybuchu.

(Być może wiele przeoczyłem, ale tak bywa, gdy bardziej cię obchodzi z kim niż co zwiedzasz).

Gromniczna

Poskręcane stare dłonie oblepione woskiem. W nich po dwie, trzy ściśnięte gromnice. Kapie żółtymi plamami w dno posadzki. Duszny ciemny kościół Trójcy. Mdli od zapachu potu i ognia – przypominam sobie na wieczornej mszy, zasypiając nad uśpionym Dzieckiem. Wreszcie rozumiem po co im było tyle: dla każdego do śmierci.

Wartość odżywcza

Majonez jest bardzo niezdrowy – zapewne powiedziałaby pani schudzarka, do której zajeżdżam czasem w długie zimowe wieczory. Słucham wtedy radia dla ciebie, uważając, żeby nie zginąć bez sensu na es osiem.

Pięć dni lutego

W poniedziałek niebo się przetarło. Myślę, że to zasługa niedzieli. Nawet nieprzetarte nazywałbym jasnym. Tydzień ma strukturę stabilną: w pracy chcą abym opisywał ją na indywidualnych kartach. Poranki coraz więcej światła. Trzydzieści pięć żółte. Sylvia i kawa. Pokój z oknem. Pączek dla Dziecka na stacji Ratusz. Obiad. Noc. Ciągle ukręcać majonez, nic nie notować.

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s