Biała linia brzegu odcina się od morza i lasu. Gdzieś widziałem już Lokrum, z mojego hotelu. Wyspę Umarłych.
Tag: ja
Dziennik. Koniec lutego, inwentaryzacja
Najpierw musi być papież. Potem bombonierki
Mirosław Tryczyk, Drzazga. Kłamstwa silniejsze niż śmierć
studiując dziedzictwo myśli narodowej
Sylvia Plath, Dzienniki 1950-1962
intelektualnie żyłem tej zimy jak warzywo
Dziennik. Gmatwaniny
Czy jesteś szczęśliwy? – to w ogóle nie jest pytanie.
Marianne i Leonard. Słowa miłości
Jeśli nazywają te wersy pornografią, to jest to pornografia najcudowniejsza.
Dziennik. Majonez Sylvii Plath
„na majonez żółtej oliwy z żółtym żółtkami i białego cukru z białymi białkami na bezy, żółtego masła na żółty krem budyniowy, i tak bez końca”
Piwnica / Cudowne
odkryłem tej nocy, że potrafię przypomnieć sobie siebie wtedy.
Dziennik. Na koniec stycznia
Wszystko mija i świat mija – podśpiewuje Dziecko jakby się z lubelskim pesymizmem urodziło.
Dziennik. Brak światła
Wtem rozumiem, że to od oka, od niego światło (jak u Kawafisa), jeśli spojrzysz rozjaśniają się twarze, pobłyskuje drzewo.
Dziennik. Czekanie na wybuch Betelgezy
Byliście już na szkoleniu ze spieniania?
Dziennik mediolański (3)
Zawsze w życiu piękno jest pojedyncze.
Robert Musil, Niepokoje wychowanka Törlessa
Przychodził zresztą tam jeden profesor, powstaniec, który w ogóle sugerował zbiorową tomografię, która pozwoliłaby dostrzec odpowiedni przerost płata czołowego.
Dziennik mediolański (2)
Flora pozwala sobie robić zdjęcia, gdy tylko pan strażnik wzrok spuszcza z jej białego ciała.
Dziennik mediolański (1)
Wprawdzie nie napotkali dziewcząt podających sorbet, ale nęciły ich zapachem świetliste wnętrza perfumerii. Oczekiwały w sklepach gotyckie madonny i polinezyjskie bóstwa
Dziennik. Dekady
że lata czterdzieste, że płonie, że wojna, że nigdy taka miękkość i ciepło
Podsumowanie. Dziesięć lat w dziesięciu zdaniach
Jean-Étienne Liotard, Martwa natura: serwis herbaciany, ok. 1781-83
Dziennik z Bożego Narodzenia
Bóg kocha przedmieścia Radomia.
Dziennik. Kalendarz adwentowy (dalej)
O niebie. Różowiło się nad Ogrodem. Szept rósł i stał się cichą rozmową dwóch wartowników od umarłego żołnierza. Nie było nikogo. W kawiarni dźwięk nalewanej kawy.
Dziennik. Kalendarz adwentowy
Gdybym był Neandertalczykiem, nie żyłbym od prawie dwóch lat
Dziennik. Rozmowy w sklepach i inne takie
Wówczas chwyta nas listopad. Tak samo jak wrona orzechy dla sikorek na naszym balkonie chwyta w swoje szpony. Zamiast śpiewu budzi nas kra.
Dziennik. Dużo brzydkich słów
wszystko, co piękne kiedyś się kończy, grzeczność na co dzień – też
Dziennik. Nieczytanki, niepisanki
rozbicie telefonu kazało postawić sobie pytania graniczne: co zrobiłeś ze swoim życiem?
Dziennik znad chłodnego morza
Pod stopami mieli rozmokłe klonowe liście. Minął ich pusty autobus z Elbląga.
Dziennik. Listopad is coming to town
co robisz? – pyta A.
jakieś pisemko. ale ogólnie smętne rozmyślania – odpowiadam.
Dziennik. Zmiana czasu na zimowy
Pewnej październikowej niedzieli autor wstał o godzinie dodatkowej, kiedy słońce prosto w oczy i pojechał do lidla. Ach, te małe przyjemności. Nie musiał szukać drobnych, bo tam, gdzie zaparkował akurat ktoś porzucił wózek. A czekolady, czekolady moi drodzy, mają tam dwa razy większe niż zwykle.
Inne notatki
Pisanie w późnych latach trzydziestych własnego życia z potrzeby (kiedyś) stało się nękającym wewnętrznym przymusem. Z przymusu nie ma literatury, jest ciężkie składanie słów, równie nieprzyjemne, co czynności urzędowe.
Podróż włoska. Dziennik (4)
Skoro Padova to po polsku Padwa, nie widzę powodu, dla którego Mantovy nie nazywać Mątwą. Niezbyt gęsta mgła, taka co zostawia wilgotne światło: jeszcze bardziej Mątwa.
Podróż włoska. Dziennik (3)
Wzgórza Euganejskie wyrastają na płaskiej niby ciasto na makaron nizinie. Na ich zboczach kryją się w renesansowych pałacach i willach arystokraci. Kiedy nadejdzie rewolucja z pewnością także będą tutaj.
Podróż włoska. Dziennik (2)
Oczekiwałem miasta o stu złotych wieżach, rozlanego nad morzem, gdzie bizantyjskie okręty przywożą sukno, a tymczasem jadąc przez peryferia pełne sklepików, magazynów i barów, i nie mogąc wyprzedzić tira, zbliżałem się do rozczarowania.
Podróż włoska. Dziennik (1)
Podziwia się to, co już było namalowane w kanonie wielkich mistrzów. Celem podróży jest zgranie własnego widoku z tym idealnym, próba jego odtworzenia.
Jarosław Mikołajewski, Syrakuzańskie, Austeria 2019
Szkoda, że nie mam dwudziestu lat, żeby marzyć i się poprawić.
Dziennik znad Zatoki Fińskiej
Była to nizina, ale nadzwyczaj ładna. Wszelka regularność była jej obca. Kształt jezior, wysp, zielono-żółte języki lasów, tu i ówdzie rozrzucone zagrody. Nawet chmury były inne. Szare sklepienie wspierało się na koronkowej kolumnadzie.
Zdania, które zapisuję
Wieczorem świecąc latarką poszukujemy z Dzieckiem kasztanów. Ten stary rząd drzew na osiedlu Żoliborz Egzaltowany. Mamy aureole i dziewięć brązowych kulek w kieszeni.
Dziennik. Jak nie pisać reportaży?
Coraz głębiej w Mazowsze. Równina niezmiennie. Wyprzedzają na trzeciego. Kilometry kurzych ferm. Gdzieś wysoko odlatujący klucz. Miasta, o których nie miałem pojęcia. Chmury ptasiego guana.
Zdania, które nadal zapisuję
Po dwudziestu latach mieszkania tu, a może tam – tego nigdy nie jest się do końca pewnym.
Zdania, które zapisuję
Zmierzch nad osiedle nadleciał wyjątkowo szybko. Nawet się nie zorientowałem, że we wrześniu już nie ma długich dni.
Robin Dunbar, Pchły, plotki a ewolucja języka, Copernicus Center Press 2019
Życie społeczne ograniczone do własnego mieszkania bywa nie do zniesienia.
Dziennik. Ostatnie dni sierpnia
Może jednak wczesne jesienie lepsze są od późnych wiosen?
Różne odcienie żółtego. Dziennik (2)
Moje czarne zeszyty mogą być czerwone.
Różne odcienie żółtego. Dziennik
Nawet jeśli ta podróż, którą planuję, nie dojdzie do skutku, to prawie jakbym był na miejscu.
Dziennik. Środek lata
Opowiadaliśmy Dziecku o katastrofie klimatycznej. Śniło mi się – mówi rano zadowolone – że burza zapaliła całą Ziemię.
On. Dziennik
Wszystko jest niedokończone – myśli długo w nocy w pokoju, który kiedyś był jego. Potem śni mu się koniec świata.
German Expressionism. Documents…, University of California Press 1995
„Latem 1909 Kirchner i Heckel po raz pierwszy zabrali swoje modelki na plener nad Jeziora Moritzburg. Rok później dołączył do nich Pechstein. W czasie tych wypraw poszukiwali prostej harmonii pomiędzy człowiekiem a przyrodą, niedotkniętą przez cywilizacji. Tą harmonię odkryli również w Muellerze, zarówno jako artyście, jak i człowieku”
*** (27 lipca 2019 r.)
(Edward Hartwig, ulica Grodzka, lata 80.
© Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”; © Ewa Hartwig-Fijałkowska)
Dziennik. Lipiec smutnych ludzi
Od trzech tygodni ćwiczę się w sztuce zapisu. Kolejne wersje tej samej frazy prowadzą do fiaska.
Dziennik. Przesilenie letnie (fotostory)
Wiemy, co jest pierwsze. Pierwszy dzień lata w Boże Ciało. Pięć palców, pięcioro przyjaciół według Dunbara, ciepły letni pokój.
Dziennik. Zapiski z katastroficznego czerwca
dźwięk wiatraka w urzędowym pokoju
Dziennik. Coś pomiędzy
Ekspresu nie ma. Milczy telefon. Nic się nie wyświetla. Jakby był na dalekiej wycieczce. W krainie Kimbo. Tęsknię. Żar spływa po plecach. Róża w różowym różową poduszkę chce odebrać Dziecku.
Dziennik. Mapy pamięci
Proszę spojrzeć – mówi przewodnik w klaustrofobicznym pokoju, którego podłoga przywodzi na myśl ulubiony serial – mapy pamięci obejmują różne poziomy przeszłości, które przenikają się nawzajem.
