Richard Murphy, Kołysanka
Zanim nazwałaś śmierć jak misia
Lub krokodylka: przyszła dzisiaj
Zabrać twą mamę w środku nocy.
Lecz zapłakałaś jej: „Pomocy!
Nie chcę byś sama odchodziła!”
Więc z sobą cię wzięła, przytuliła.
Richard Murphy, Kołysanka
Zanim nazwałaś śmierć jak misia
Lub krokodylka: przyszła dzisiaj
Zabrać twą mamę w środku nocy.
Lecz zapłakałaś jej: „Pomocy!
Nie chcę byś sama odchodziła!”
Więc z sobą cię wzięła, przytuliła.
„Hughes był Orfeuszem, a Plath martwa”
Bycie wielkim poetą nie wyklucza bycia ch..em
Stanąć z potwornym lękiem twarzą w twarz bez pocieszających różańczyków, bez świętych obrazków i cudownych figurek, już to czyni z Poświatowskiej heroinę.
Za co kocham Sylvię Plath?
ciężka praca biografa – porządkowanie poszczególnych faktów, by odkryć wzór czyjegoś życia – została pominięta
Wyobrażam sobie kieszonkowe wydanie do podczytywania, „Dziennik” Maxa Blechera zamiast „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie” Ludwika de Montforta.
Literatura – powiedzmy szczerze – przegrywa nie tylko w Czyśćcu, ale również w życiu.
intelektualnie żyłem tej zimy jak warzywo
Czy jesteś szczęśliwy? – to w ogóle nie jest pytanie.
Epoka, w której żyję, jest moją epoką tęsknoty za morzem.
„na majonez żółtej oliwy z żółtym żółtkami i białego cukru z białymi białkami na bezy, żółtego masła na żółty krem budyniowy, i tak bez końca”
Wtem rozumiem, że to od oka, od niego światło (jak u Kawafisa), jeśli spojrzysz rozjaśniają się twarze, pobłyskuje drzewo.
Jedenastego lutego napisałem na ścianie fejsbuka jej wiersz i umieściłem to zdjęcie. Akurat była pięćdziesiąta szósta rocznica tego jak ułożyła głowę do snu w piekarniku.
był między nami pakt tajemny jak niewyznana miłość
sąsiedztwo narodzin wspólne kalectwo doświadczeń (…)
Trzy poetki w Nowym Jorku
od chęci pisania do poczucia, że szkoda na nie własnego i cudzego czasu
Pachniało makią, a teraz leje i płacze
Wyciągnęła z torebki opakowanie testu ciążowego
Sylvia każe pisać dziennie co najmniej cztery strony
Sylvia ze swoimi cyzelowanymi słowami i Francesca z fotografiami innymi od wszystkich fotografii
Ja za to, trzydzieści pięć, nie sądziłem, że życie zwycięża śmierć poprzez zapomnienie.
W autobusie śmierdzi mokrym porankiem i pastą do zębów.
Tego ranka w autobusie jesienią zacząłem czytać „Dzienniki” Sylvii Plath
Sylvia Plath jest tylko pretekstem.