Dziennik. Gmatwaniny

Cienie

Wycinanka z pelargonii. Tam dalej był ogród, dom z piecem chlebowym i śpiewem wilgi, tam dalej rosło kiedyś drzewo. Lipa albo wierzba.

Siedemnastka

Zmierzało ku Wielkanocy. Oziminy pięły się ku słońcu. McDonald obsiadły rodziny z dziećmi. Frytki jak żyłki słoneczne na ścianie.

Pierwsza wiosenna burza uderzyła dziesiątego lutego.

Office in a small
Edward Hopper, Biuro w miasteczku, 1953, źródło: https://www.metmuseum.org/art/collection/search/488730

Gmatwaniny Sylvii Plath

Czytanie Sylvii w rocznicę jej samobójstwa wywołuje we mnie niechciany rachunek sumienia. Nawet drobne rzeczy. Notować. Tak czyniłem całe lata. Nic z tego. Po latach nie da się ich czytać. Tak wiele pomysłów na literaturę i na życie, które z upływem lat stały się cudze. Nawet nie mam już skrupułów, żeby czuwać za biurkiem. Podróżowanie, czytanie książek, sztuka: kolejne próby uzasadnienia siebie.

Obawiam się, że jej „Dzienniki” uniemożliwią mi przeczytanie czegokolwiek innego w tym roku.

Urzędniczy (I)

Z tropicielami lewactwa zawsze jest wesoło. Oni opowiadają i machają rękami dla podkreślenia powagi swoich wynurzeń. Ja gładzę swoją marksistowską brodę, czując jak podekscytowane bije me czerwone serduszko.

Urzędniczy (II)

R. zaprowadził nas do knajpy trzydzieści plus. Trochę się zagalopował, bo plus rósł. Pytaliśmy się samych siebie, czy było warto. Przy trzecim piwie już było.

Bezowa

Myjnia bez-owa przeczytał, bo literki wygasły. Tak czytała H. dwa tygodnie temu. Szli w deszczu oglądać chińskie świecidełka.

Wrony

Śnieg pada na wrony. Są teraz szaro-czarne w gwiazdki. Szybko się roztopią.

Opis marzenia sennego

Ale to nie jest marzenie senne. Dom na Pradze: z oderwanych na wysokości głowy rynien tryskają wodospady. Jak w ogrodach Tivoli rozbijają się strumienie. O zzieleniały chodnik.

Czternasty (I)

Przedzierali się przez czerwone baloniki. W pizzerii pełno tego. Akurat matka Louis Vuitton kroiła placek córeczce Gucci. Ojciec Bugatti zachowywał dystans.

Czternasty (II)

Nad portugalską rybą (przypis: nawet nie wiedzieli jak się tam dostać, do starej fabryki, którą mijali codziennie. W środku same pary mniej lub bardziej szczęśliwe. Niektóre lekko pokłócone, inne z rozkochanym wzrokiem) pomyślał o szczęściu. Zawsze jest punktowe: dotyk prozy, chłodnej dłoni, nocnego nieba ponad Oceanem. Czy jesteś szczęśliwy? – to w ogóle nie jest pytanie.

Dziennik znaleziony w Pobożnie

Ma trzynaście lat i zapisuje równe zdania, szkicując na marginesach, tudzież chmurki dopisując do naklejek (wyschły, odpadają). W tamtym roku ja też zacząłem pisać: miałem wielkie plany, nie sekretny dziennik. Najbardziej wzruszające, że za pięć lat się spotkamy, nic o sobie – na razie – nie wiedząc.

Siedemnastka (powrót drugi)

Nic lepszego już nie napiszę. McDonald powraca jak refren. Bawią się tłuściutkie dzieci. Nastolatki jedzą frytki. Ktoś się oświadcza, ktoś się rozstaje, ktoś umiera w pięknym, niedzielnym, hopperowym słońcu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s