Sylvia Plath, Dzienniki 1950-1962

fc1e4898244351b6e78e76ccd8aa67ed
Domy mieszkalne, 1923,  National Gallery of Art, źródło: pinterest.com

Wstęp. Mapa

Kiedy wybierasz z ciekawości jej ostatni adres: Fitzroy Road 23, kamera podjeżdża pod – jeden z szeregu – dom z tabliczką, na której można odczytać, że mieszkał tam Yeats. O nie, agenci nieruchomości nie pozwoliliby na napis, że to ten dom, ta kuchnia, ten piekarnik.

Styczeń i luty

Całkowicie mnie pochłonęła. Odnajdowałem ją w sobie albo siebie w niej, tak jedynie jak fantaści potrafią utożsamiać się z wybranymi postaciami. Bo z całą pewnością mogłem powtórzyć za Sylvią P.: intelektualnie żyłem tej zimy jak warzywo (s. 107), może nie tylko tej zimy, ale od paru latu, nawet kilkunastu. Nie potrafiłem usiąść i zapisać tego, co chciałbym. Sylvia P. w swoim dzienniku nie cyka się:

Mimo całego pisania, mimo wszystkich urządzeń do wyrażania, przekazywania i rejestrowania życia, liczy się tylko przeżywanie go. Życie trwa i nieważne, jak próbujesz stłumić ból, życie odchodzi w przeszłość. Możesz łudzić się książkami, szczęśliwymi wyspami trwania, ale dano ci tylko niewiele czasu (s. 148).

Za bardzo wziąłem ją do siebie. Dlatego też nie będzie żadnej recenzji.

Przygoda miłości

Gąszcz słów, czasem niemal kompulsywne notowanie wszystkiego a potem uświadamianie sobie, że na próżno. Życie zmienia rytm, przestraja tonację.

Osiemnastoletnia Plath zapisuje zasady dorosłego życia, które okazuje się być dosyć rozczarowujące. Uświadomić sobie – notuje – że są miliony pięknych dziewcząt i codziennie nowe pozostawiają za sobą niezdarne lata dorastania, tak jak ty kiedyś, rozpoczynają przygodę miłości i pieszczot (s. 48).

Zapiski osoby wyjątkowej i świadomej swej wyjątkowości (może dla tego później zderzającej się boleśnie z przeciętnością życia i majonezem). Ba, lista chłopaków, z którymi chodziła na randki, nie byłaby broszurą: drobiazgowo ich analizuje, szkicując scenariusze możliwej albo niemożliwej przyszłości.

Morze Śródziemne

Opis sennego białego miasteczka, skrupulatne notatki o kształtach fal i gatunkach szkarłupni – wszystko w aż lepkim południowym słońcu. Najbardziej poetyckie fragmenty dziennika (podobnie jak u Normana Lewisa opowiadające o nieistniejącym dzisiaj miejscu).

Księga szaleństwa

Inni bohaterowie. Sylvia Plath czyni wypisy z kart chorobowych jednej z klinik psychiatrycznych, w której pracuje jako sekretarka. Statyści, których nikt nie umieszcza w przypisach. Czuje, że coś się rusza w jej brzuchu (…) będzie miała szczenięta albo robiąc ciasto, zauważyła, że nie dodała jednego składnika (…) wyrywała sobie włosy z głowy.

Sceny sąsiedzkie

Nieprzypadkowo ten Hopper. Sylvia Plath zagląda do mieszkań, opisuje sąsiadów. Oni też zaglądają do niej. Nicola, podlotek, wprost nie może oderwać się od Teda. Wiosną na kwietniku pełno narcyzów (22 kwietnia 1962 roku: słynne zdjęcie). Trudno pojąć, że następnej wiosny nie będzie.

Nie będzie też kolejnego zeszytu: jej wyprowadzki z dziećmi na Fitzroy Road 23, bolesnej zimy, poranka jedenastego lutego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s