German Expressionism. Documents…, University of California Press 1995

fb_img_15640640509423706319458569995087.jpg

(Otto Mueller, Kąpiące się w brązie, ok. 1911, kol. pryw., źródło: https://www.facebook.com/unruhigenGewaessern:  Latem 1909 Kirchner i Heckel po raz pierwszy zabrali swoje modelki na plener nad Jeziora Moritzburg. Rok później dołączył do nich Pechstein. W czasie tych wypraw poszukiwali prostej harmonii pomiędzy człowiekiem a przyrodą, niedotkniętą przez cywilizacji. Tą harmonię odkryli również w Muellerze, zarówno jako artyście, jak i człowieku).

To nagłe wtedy odkrycie w Berlinie, gdy zrozumiał, że u Muellera, Kirchnera, że właśnie u nich jest prawda. I że ta prawda nierozdzielnie łączy się z pięknem. Nie należy świata odtwarzać, świat należy odczuwać wszystkimi zmysłami. Potem przyszedł jeszcze Nolde, i Marc, i Macke. To były czasy zachwytu, odkrywał ową harmonię świata w narodzinach Dziecka, w poezji Kawafisa, w niemieckim ekspresjonizmie, w czereśniach. Nigdy wcześniej ani później nie było takiego roku.

Tutaj niekoniecznie czereśnie: żeby nacieszyć się drogocennym owocem, trzeba obrać go ze skórki (…). Malarz maluje to, co widzi swymi najgłębszymi zmysłami (…) jego narzędziem jest życie. Każde pochodzące z zewnątrz wrażenie staje się wyrazem wypływającym z wnętrza. Malarz jest nosicielem wizji, i jest przez te wizje, jego własne objawienia, unoszony (s. 58, Herwarth Walden, wprowadzenie do katalogu Erster Deutscher Herbstsalon, 1913).

Oczarowaniu nadać rys teoretyczny: po to kupił ten gruby zbiór tekstów ekspresjonistów i o ekspresjonistach. Rzeczywiście jest to opowieść wyjątkowo ciekawa. Zaczyna się od zachwytów nad nowym sposobem postrzegania rzeczywistości („Die Brücke” i „Der Blaue Reiter”) i od dyskusji nad tym, czym ekspresjonizm właściwie jest (a czysty zachwyt trudno jest definiować; już wtedy pojawia się zarzut dotyczący jego narodowej proweniencji). Zachwyt bywa zaślepiający: pewni swego w 1911 r. Kandinsky i Marc przewidują: stoimy na progu największej z epok w historii ludzkości, epoki Wielkiej Duchowości (s. 45, niepublikowana przedmowa do almanachu „Der Blaue Reiter”)

Potem jest koszmar Wielkiej Wojny, rozczarowanie i ucieczka w utopie, zarówno w sztuce, jak i w życiu, wreszcie zaangażowanie w niemiecką rewolucję 1919 roku. Na koniec jest jeszcze ostrze krytyki (zbyt burżuazyjni, zbyt ozdobni, zbyt konserwatywni) i dziwny flirt części twórców na czele, z opisywanym tutaj, Noldem z nazizmem (który zaczyna się – znowu! – od poszukiwań sztuki narodowej a kończy – sztuką zdegenerowaną).

Wiem, niczego nie wyjaśnia. Sztukę się odczuwa albo się jej nie odczuwa. Dzieci lubią malarstwo historyczne, bitwy i konie, potem wszyscy kochają impresjonistów. Secesja śni się po nocach. W końcu dorastamy do rzeczy bardzo prostych: słonecznego promienia i greckiej wazy, kilku jabłek na talerzu, długich palców Maryi, piaszczystej wody Jeziora Moritzburg.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s