Oprócz tego, że Lublin jest miastem melancholii, bywał też miastem cudowności
Tag: ja
Dziennik. Niemoc
refren, żeby opisywać sytość wiosennych zmysłów
Dziennik. Otto Mueller, 2016
Nieśliśmy lilie. Lilie pachniały pięknem i śmiercią.
Dziennik podglądacza
Wczesna pora na pierwsze miłości.
Dziennik. Marakuja i mango albo o niezwykłości
Straciłem niezwykłość, a tylko niezwykłość pozwala na coś więcej.
Dziennik. Elektromonter
Języki ognia oplatały kuchnię a pan elektromonter (tak się podpisywał w esemesach) obiecał powrócić z odsieczą wieczorem.
Dziennik. Zapiski mimochodem (odc. 3)
Nie wiedział jak skończyła się książka, bo M. nie doczytała.
Dziennik. Zapiski mimochodem (odc. 2)
Po kilku dniach staje się płaskorzeźbą w asfalcie z materiału ciałopodobnego, pomiędzy kwitnącymi sadami, tam, gdzie artyści zwykle umieszczają jeże. Brakuje jedynie czerwonego jabłka.
Dziennik. Kiwi albo o radzieckich kosmonautach i kosmonautkach
Pozostaje im mała gorycz, mała gorycz nielotów
Dziennik. Klatka
Apsik, kicha A. Yhy, yhy, pokasłuje autor bloga
Jarosław Iwaszkiewicz, Rozmowy o książkach, Czytelnik 2010
ogłaszanie dzienników za życia jest niechybnie objawem pychy (…), egotyzmu i nieuzasadnionej pewności siebie
Dziennik. Hiszpańskie dziewczęta
Wiosna to jest wtedy, gdy pojawia się świeży, miękki czosnek
Dziennik. Los
lubię pospolite cuda
Dziennik. Elegia balkonowa
wszystko inne umarło tej zimy
Dziennik. Konwój, kantata
Serce Wyżyny. Konwój hamuje. Omija przejechanego psa.
Dziennik. Niebieskie
Wcale nie chodziło o niebo, wiesz, ale o to morowe powietrze, tak morowe, że aż musisz wyjechać z wózkiem z kościoła
Dziennik. Bez potrzeby
Pozostanę urzędnikiem, którego rozrywką pozostają zmiany biurek i widoków zza biurka.
Dziennik. Wtorek, po świętach
natrafialiśmy na jakichś kryminalistów, co wypełzli poświątecznie i teraz puszczali oczka kropkami pod okiem
Dziennik Wielkanocny
Obrzęd zamykania drzwi – pomyślałem, najważniejszy obrzęd polskiego Kościoła
Dziennik. Astronomia praktyczna
Koło drugiej wlazł nam do łóżka Księżyc
Dziennik. Piski, brzdęki, łomoty
studentka gra głośno w jakieś zabijanie małych kolorowych ludzików
Dziennik. Mamut
Przyglądam się ludziom, ale to nawet jak na mnie za wiele
Dziennik. Katastrofiści
Kto urodził się w Lu. albo okolicach, prędzej czy później staje się katastrofistą. Dał nam przykład Józek, co zginął u fryzjera przypadkiem.
Dziennik. Palmy
sztuka wicia umiera
Dziennik. Zmiana pachnąca przeszłością
Siedzę teraz w pokoju z trutką na szczury
Dziennik. Arrivals/Przyloty
Na przednówku przyleciały sikorki.
Dziennik. Niewiosna
Stałem się specjalistą od jednoznaczności, choć wierzę w wieloznaczność.
Dziennik. Schengen
Czyżby poczucie granicy było wrodzone?
Dziennik z kluczem
Bardzo trudno się zorientować dlaczego kwili szare niebo na Burakowskiej. Dopiero wytężywszy wzrok, dostrzegam ukryty w nim klucz.
Dziennik. W poszukiwaniu utraconej słodyczy
Życie kotłowało się i kipiało, nawet w elektronicznej wersji.
Dziennik. Zmiana w kilku zdaniach
Z jakich się składał nieciekawych papierów. Taki on
Dziennik. Zapiski prowadzone od niechcenia
Dobrego mięsa nigdy za dużo – mówi rzeźnik
Dziennik. Teoria i praktyka picia kawy o dziesiątej rano
bardzo cienka linia oddziela rytuał od rutyny, a może przeczuwamy, że istnieją jeszcze stany pośrednie: rutynuały albo rytyny?
Dziennik. Harmonia Caelestis
jeszcze jeden głos w zapisie partytury, to jest zapisie bloga, to jest zapisie życia.
Dziennik. Tuiterazyzm
wszystko na świecie tymczasowe, także oni, one
Dziennik. Chwała chałwie
Chcę podziwiać sufit ponad kołdrą jak dziecko, gdy napada je zaduma
Dziennik. Wrota
moje miasto teraz śpi i choć mieszkam w nim cały czas, to ono istnieje dawno temu, więc nie da się do niego wrócić
Dziennik. Opcja Jarosława
Pewno trochę się brzydził, ale nie wierzył, że ten ustrój kiedykolwiek się skończy
Dziennik. W dalszym ciagu Kazantzakis
światło w Italii jest miękkie i kobiece
Dziennik. O czym bym napisał, kiedy mnie tutaj nie było
Handlarki różami z pewnością chowają noże
Dziennik. Spośród nielicznych postanowień wielkopostnych autora bloga
nie hałasować. nie narzucać swojej codzienności
Dziennik. Józio Feldman albo o jedzeniu rogalików
Oczy Józi Feldman błyszczały z niecierpliwością.
Dziennik. Pół roku
Pół roku już tak chodzą, pomyślał sobie
Dziennik-sennik (9)
Na osiedlowym targu pewien Chińczyk otworzył pralnię
Dziennik. O tym jak zwykłą wizytę u dentystki przerobić na epos
Rozbity, bez heroicznej miny i kostek lodu na policzku, wstydliwie wlókł się autobusem, zamiast zażywać wielkiej chwały i ketonalu
Dziennik. Świstak
norą nazywamy lokal gastronomiczny w suterynie urzędu
Dziennik. Szkopuł
„Wielka sztuka (…) ma jeden szkopuł, mianowicie każe ci się zżymać na rzeczywistość”
Dziennik. O sensach i pastelach
Ksiądz podsuwa sześciolatkom mikrofon i zadaje pytanie: po co żyjesz? Te msze dla dzieci stają się coraz trudniejsze. Cisza jak makiem zasiał. Ksiądz rozgląda się. No przecież nie można żyć bez sensu, mówi.
Dziennik. O tym, że nie można żyć bez powietrza
kiedyś zanim przyjrzałem się na dobre czyimś częściom ciała, uważnie filowałem w biblioteczkę
Dziennik. Opisanie bitwy
Oczywiście jestem po stronie siwej
