Dziennik. Elektromonter

Języki ognia oplatały kuchnię a pan elektromonter (tak się podpisywał w esemesach) obiecał powrócić z odsieczą wieczorem.

Dziennik. Niebieskie

Wcale nie chodziło o niebo, wiesz, ale o to morowe powietrze, tak morowe, że aż musisz wyjechać z wózkiem z kościoła

Dziennik. Katastrofiści

Kto urodził się w Lu. albo okolicach, prędzej czy później staje się katastrofistą. Dał nam przykład Józek, co zginął u fryzjera przypadkiem.

Dziennik. Wrota

moje miasto teraz śpi i choć mieszkam w nim cały czas, to ono istnieje dawno temu, więc nie da się do niego wrócić

Dziennik. Szkopuł

„Wielka sztuka (…) ma jeden szkopuł, mianowicie każe ci się zżymać na rzeczywistość”