Dziennik. Zapiski mimochodem (odc. 3)

Ptaki (odc. 9)

Wrona siwa. O dronach było więcej, jak mieszkałem na strychu. Ta w trawie teraz nieruchoma. Patrz jak obserwuje – mówię do W., pewnie podsłuchuje nasze mało państwowotwórcze rozmowy. Taki dron dobrej zmiany (28.04.2016).

Lizanie (po raz kolejny)

Przełamywanie lodów potraktowałem dosłownie. Wafelek pękł w połowie i śliwkowe z koniakiem oraz jogurtowe (tych nie polecam) znalazły się na dole Starych Bielan. A. wyraziła współczucie. Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień – wieszczył poeta o tym wydarzeniu (28.04.2016).

Warzywa (odc. 1)

Dotychczas hala w sobotni poranek jawiła mi się jako stan natury. Łokcie w boku i ślady wózków na stopach. Szturchaniec jakiś teraz, odwracam się od ogórków, żeby sprawdzić, kto zaczął. Pomidorki panu wypadły, starsza pani w okularach. Poprawię (29.04.2016).

Drzewa 

Patrz jaki to polski krajobraz, siedzimy w ulubionej kawiarni, biało-czerwone chorągiewki, jasna kora naprzeciw. A nie to platan, nie brzoza – poprawiam się (30.04.2016).

Sławni ludzie

Książeczki dla dziecka wybieram w Leclercu: Przepraszam, czy to pan jest tym słynnym blogerem? – tak przesłyszałem się, chodziło o słynną blogerkę. Odwraca się jakaś dziewczyna w kapeluszu o nic niemówiącej twarzy i zalotnym głosem odpowiada: Taa i modelką też (30.04.2016).

Początek maja

Dopiero nadchodzą, nadjeżdżają, w różnych kształtach. Kopciuszek tylko moment w krzewach. Pachnie goframi: sady kwitną (01.05.2016).

Warzywa (odc. 2) 

Tramwaj we mgle. Szeleszczą Portugalczycy. Autor bloga o poranku poszukuje szczawiu (02.05.2016).

Warzywa (odc. 3)

Tego dnia mieli przyjść Goście i kiedy przestawiał garnki, nagle coś łups – trzasnęło, wywaliło korki, a potem zaczęło natrętnie piszczeć. Wyszukał telefon na Pragie: Pan wie, że dzisiaj jest święto? – zapytał jakiś głos, kiedy z przejęciem wyjaśniał, że łups itd. Wobec tego argumentu – zamiast szparagów sałata (03.05.2016).

Lizanie (znowu)

Poprzedniego wieczora (orzech włoski, ricotta) wyprzedzili ulewę o jakieś sto metrów. Spróbowali drugi raz. Książka, którą zawzięcie opowiadała mu M., dotyczyła poszukiwania skarbów. Na Płatniczej nie było kotów, za to w lodziarni dzieci lepiły się do gabloty ze smakami. Orzech włoski, wanilia z galaretką. Nie wiedział jak skończyła się książka, bo M. nie doczytała. Wyprzedzili ulewę autobusem o jakieś sto metrów (03.05.2016).

Warzywa (odc. 4), Ptaki (odc. 10)

Dziecko wygląda na balkon: od kiedy pojawiły się na nim krzaki pomidorów obwiązane czerwonymi wstążkami, zleciała się nieobecna prawie całą zimę ptaszarnia i nuże skubać specjały, co smętnie dyndały od jesieni. Ni stąd, ni zowąd przypomniały sobie o nas bogatki. Wróble urządzają amory, a modraszki to już od dawna (03.05.2016).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s