Dziennik podglądacza

Budzę się i nasłuchuję. Potem dyskretnie, tak, żeby nie obudzić dziecka, które gotowe w każdej chwili rozpocząć wędrówkę do krawędzi, wyglądam, czy są? Pewnie, że są. Bezwstydnie zaczynam podglądanie tych dwojga Passer domesticus, parki Cyanistes caeruleus oraz samotnej Parus major. Wczesna pora na pierwsze miłości.

Przyglądanie się ludziom, chociaż są ważniejsi niźli wiele wróbli, przypomina podglądanie ptaków. Obserwujemy ich z W. na Krakowskim, popijając już drugą kawę. Również tam wróble kradną chleb i uwagę.

Jako szukający zachwytów i zdziwień autor bloga, w takich chwilach zupełnie rozumiem wszystkich autorów albumów „Humans of …” Mija nas właśnie staruszka w koronkowej bluzce jakby prosto z ich strony (06.05.2016).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s