Dziennik. Marakuja i mango albo o niezwykłości

 

(Al. Jana Pawła II, 05.05.2016, źródło: a.b.)

 

(Uwaga wstępna: u autora bloga pojęcia zwyczajności/zwykłości oraz niezwyczajności/niezwykłości stosowane są wymiennie).

Mam poczucie, że nie mam o czym pisać – powiedziałem A. Staliśmy pod cukiernią „Czekoladowy”, którą odkryła dla nas M., a ona też dużo pisze i zazdroszczę jej, że ma o czym, i jeszcze zazdroszczę jej cudzoziemskich sklepów z używanymi przedmiotami. Bo u mnie blogostan przestał być błogostanem. Straciłem niezwykłość, a tylko niezwykłość pozwala na coś więcej. Cudzoziemskie przedmioty, obce miasta, inne zapachy ulic to wszystko jest niezwykłość, przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Doskonale cię rozumiem – odpowiedziała A. Narzekaliśmy więc na Zielnej na zwyczajność, zupełnie nie dostrzegając, że jednak było niezwyczajnie. Choćby to, że A. pojawiła się z wózkiem na nudnym dziedzińcu, że oglądaliśmy wystawę „Tu czy tam?” w Zachęcie, że szliśmy potem długo i wiosennie, wokół wszystko kwitło lub śpiewało lub jedno i drugie, no i że na końcu czekały na nas ciastka z „Czekoladowego”. Marakuja i mango: niezwykłość podana doustnie (05.05.2016).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s