Dziennik. Wtorek, po świętach

 

Co się ruszyliśmy po mieście, natrafialiśmy na jakichś kryminalistów, co wypełzli poświątecznie i teraz puszczali oczka kropkami pod okiem. Na przystanku tramwajowym, w tramwaju, więc już z ulgą wysiedliśmy, kiedy koło hali zastał nas grad. Udało nam się potem wreszcie usiąść w kawiarni, która rok temu w soboty była nasza, i tak siedzieliśmy pod regałem, niebo było raczej ciemne.

To dokąd znowu wyjedziemy, zapytała A. a ja chciałem odpowiedzieć, że daleko stąd (29.03.2016).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s