dziennik 36/26

Flor Garduño, Matka Boska Anielska, 1987, źrodło: facebook.com

Drzewa kwitną w ogrodzie ruskiej ambasady

Próbuję drobnych spostrzeżeń.

Któregoś poranka na ławce pod kawiarnią siedzi jakiś potężnej postury gość i pali. Ma okryty brezentem plecak, jak on, XXL i zabawny rower o małych kółkach, który oparł o ścianę za sobą. Poranek jest słoneczny, dopiero potem porobi się chmurnie i mokro.

Postanowiłem co rano, jak w roku narodzenia, zachodzić po małą kawę i zachwycać się smakiem. Takie małe korepetycje z zachwytu.

Coraz trudniejsze zadanie.

Dodaj komentarz