
Języki ptaków
1.
Wojskowa orkiestra w macu. Na stolikach odłożone trąbki.
2.
Powiedziałem: pojedziemy oglądać ptaki, nie ma to jak awifauna na początek maja. I wyjechaliśmy, witaj majowa jutrzenko, z samego rana obwodnicą. I na miejscu ptaki śpiewały jak trzeba. Niedaleko od miasta: raz kormorany, raz airbusy wznosiły się nad stawami, ciągłe ożywienie.
Na miejsce bitwy przyszedł Panbóg, bawił się w ręku Ziemią, stąd te wszystkie katastrofy. Panbóg miał twarz Zeusa i aureolę z ważek a zamiast aniołów służyły mu motyle o skrzydłach białych z pomarańczowym brzegiem.
Groblą pędziła kawaleria, brzęczki ostrzegały na trzcinach, remiz gwizdał, budując fortyfikacje, poderwała się krzyżówka, sarny nie wyszły z zarośli.
Nie znam obcych ptasich języków, stwierdziłem ze smutkiem.
3.
Wiosną w azjatyckiej dzielnicy. W małym barze na wynos starsza kobieta w kucki z małej miseczki je ryż pałeczkami. Na rogu sami mężczyźni zapełniają popielniczki. Dziewczyny w jasnych neonach malują paznokcie. Starsza Romka sprzedaje fałszywe perfumy: myję się mydłem, nie potrzebuję perfumu – odpowiada zaczepiony gość pod dobrym adresem. Toczą wózki z arbuzami.
