
Violette Leduc, Duszność, tłum. Jacek Giszczak, Karakter 2026
Już pierwsze zdania „Duszności” prowadzą mnie do Marmottan i pastelowych portretów rozkwitających dziewcząt autorstwa Berthe Morisot. Narratorka „Duszności” jawi się, z początku, jako Julia, córka artystki i Eugene’a Maneta.
Wszystko w tej powieści jest impresjonistyczne – przesycone: emocje, erotyzm, lęki. Gęstość zmusza do powolnego odczytywania fraz, nie da się ich tak po prostu przeskanować wzrokiem. Czytanie „Duszności” przypomina więc lekturę Prousta. Brakuje powietrza.
Fabuła, początkowo linearna, w pewnym momencie porzuca impresjonizm i łagodne portrety Morisot w ogrodach i sadach. Narracja rozrywa się. To rozczarowanie życiem czyni nas surrealistami. Nie inaczej dzieje się z główną bohaterką.
Już nie maluje jej Berthe Morisot, ale Leonora Carrington.
