
Izaak Baszewis Singer, Odwiedziny, tłum. Krzysztof Modelski, Fame Art 2023
1.
Waham się, czy wydawana w odcinkach w jidiszowym nowojorskim „Forwerts” powieść ma wszystkie cechy gatunku. Ale jest tu i przemoc, i seks (ocierający się o zakazane: można zacząć romansować z (…)nastolatką, a obudzi się w niej kobieta – rozmyśla na s. 122 główny bohater), i mizoginia. Zarówno język, jak i fabuła nie wymagają od czytelników szczególnego wyrafinowania. Tak sobie wyobrażam pulp fiction i nawet rysuję już w wyobraźni krzykliwe ilustracje do Singera.
2.
Ale jest to specyficzne pulp fiction: nostalgiczne. Pisane w latach siedemdziesiątych nad Hudsonem a zupełnie warszawskie, znajome.
Zapisuje Warszawę po wielokroć nieistniejącą, jeszcze sprzed Wielkiej Wojny. Wyrysowuje w powieści własną mapę pamięci.
Na Mirowskiej Maks rzucił okiem na drugą halę i kobiety handlujące owocami, fajansowymi naczyniami, nićmi, koszulami, chustami, bluzkami, rozmaitymi resztkami i dodatkami. Dalej po prawej ciągnęło się targowisko z owocami. Unosiły się zapachy sadów (s. 31).
3.
Wszystko to, o czym Adam Kopciowski pisał we wstępie do „Nieświętego miasta”, o wybiórczości zbiorowej pamięci, a właściwie o zbiorowej niepamięci, wraca do mnie przy okazji „Odwiedzin”.
Podobnie jak „Ruda Kejla” nie pasują one do obrazu żydowskiej Warszawy, który widzimy wyłącznie jako heroiczny. Dziewiętnasty kwietnia zamazuje bowiem wszystko, co było przedtem, dzieląc mieszkańców Dzielnicy Północnej na (najczęściej) bezimienne ofiary oraz nieskalanych bohaterów.
Singer tymczasem opisuje Warszawę pomimo Zagłady: porozumiewający się w jidisz Dziki Zachód.
(Aż sam sprawdzam, jak bardzo podobnie pisałem o „Rudej Kejli” trzy lata temu).
4.
Maks Szpindler. Wszystko, co się wydarza w powieści, kręci się wokół niego z powodu jego nietrafnych decyzji.
Kiedy go poznajemy, on i Flora wydają się być w poważnym wieku. Przyjeżdżają z Argentyny jakby mieli podsumowywać to, co w życiu osiągnęli. Nieco później zorientujemy się, że ów poważny, ba, nawet podeszły wiek to czterdziestka. Jeśli Szosza ma piętnaście lat, Maks liczy czterdzieści pięć.
W Warszawie dopada go kryzys wieku średniego: egzystencjalne pytania, niemoc, odkrycie przeszłości żony, wplątanie się w działalność wywrotową, wreszcie romans z – pardon le mot – dzierlatką. Maks miota się między sprzecznymi myślami i uczuciami, jakby przyduszało go tutejsze powietrze.
Czy się wykaraska?
