
Ciąg dalszy korepetycji
Po tych tu alejkach chodziliśmy do przedszkola. Dziecko na czerwonej hulajnodze. Potem przyszła zaraza a później przeszła. Kwitło, przekwitło. Dzieci o poranku idą do szkoły.
Jeszcze wcześniej mieszkały tu piwniczne koty, każdy zakręt ścieżki miał swojego sfinksa. Zniknęły.
Autobus pachnie potem, choć rześko na dworze. W torbie na ramieniu niosę:
frankfurterki, croissanty, notatniki Camusa.
