Trylogia styczniowa. Kruki i wrony

Ta szara przy oplu, krew na dziobie. My ciągle powstania, zrywy, kamienie na szaniec, nam ciągle w twarz, pod wiatr, pod górkę do szkoły. Ona padlinożerna, lecz nie rusza swoich.

Patataj

Po mapach nieistniejących królestw, oni wciąż nieprzytomnie: patataj, patataj.

Tury na tory

Mimo zlikwidowania wszystkich połączeń, wyburzenia lub sprzedania dworców, pozostają jeszcze roszczeniowi pasażerowie, którzy chcą dokądś dojechać