Henryka Krzywonos. Bohaterka.

(Wpis miał dotyczyć książki, która ukaże się jutro i którą jutro zamierzam kupić, ale wydarzenia dzisiejsze zmieniły moje plany edytorskie. Fragment z „Dużej solidarności, małej solidarności” Agnieszki Wiśniewskiej dziś powtarzają wszystkie portale.)

– Ten tramwaj dalej nie pojedzie.

Głos Henryki, niski, zdecydowany, zawisł nad głowami ludzi. Dwaj panowie
spojrzeli na siebie wymownie i westchnęli, jakby chcieli powiedzieć:
„No tak, znowu awaria”. Setki razy pasażerowie słyszeli, że tramwaj
dalej nie pojedzie. Henryka kilka razy sama wypowiadała te słowa. Tym
razem nie chodziło o zepsute drzwi.

– Stajemy, bo Stocznia stoi. Trzeba poprzeć strajk stoczniowców.

Gdy skończyła mówić, nastała cisza. W takich chwilach człowiekowi wydaje
się, że słyszy kołatanie własnego serca. Cisza. Kołatanie. Brawa.
Ludzie zaczęli klaskać. W środku Henryki nie było słychać bicia serca,
tylko płacz. Młoda, dwudziestoparoletnia motorniczy stała przed bijącym
jej brawo tłumem pasażerów. Uśmiechali się, poklepywali po ramionach,
patrzyli z podziwem na krótkowłosą dziewczynę w sukience w kwiatki.

(Słucham tych gwizdów w Gdyni i wiem, że solidarność jako idea etyczna, ta o której pisał ksiądz profesor Tischner, nie żyje. Dobrze, że są jeszcze ci, którzy – jak Henryka Krzywonos, całym swoim życiem, zwykłym życiem – potrafią się o nią upominać.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s