zawzięcie strąca rzędy kwadracików
Tag: ja
Oburzenie
Patrzyłem na nich, podły kapitalista, wyglądając z okien piekarni na Nowym Świecie, otyły urzędas.
Studio festiwalowe. 15 października
Kiedy czujesz, że dotychczasowe formy, rytuały, słowa pozostają wypatroszone
Piątek, środek października
Wieczorami czuję, że wszechświat się kurczy.
Seul Story
Dwóch brakuje do symetrii punktowej względem difenbachii
Ulotka, którą włożyłem w książkę
Gdy na ulotce dostrzegam portret wręczającej. Przezornie chowam do książki. Patrzę, czy nie podejrzewa. Przykro tak przed deszczem wprost między petami.
Piątek, koniec września
wrona rzuca swój orzech pod świętą Anną wytrwale
Autora bloga antykwaryczne
Potem napisałem list, ten, że zawsze. Zapisałem go w innym alfabecie i tam znowu coś o sercu, itede itepe.
Autora bloga awaria
Czy komunikat „Pociąg stojący w kierunku Kabat odjedzie w kierunku Młocin” nie jest metaforą polskości?
Autora bloga apatia
Dzisiaj na przykład śniły mi się Tatary zimą, osiedle przy FSC, Mełgiewska 7/9.
Wtorek, początek jesieni
Teraz przyglądam się burzy w domku z poduszek
Stara Miłosna
jest coś miłosnego między mną a tobą
Podróż na południe. Ostatnie
O dwudziestej trzydzieści serpentynami z barierką chroniącą od dna Adriatyku, autor bloga powoli odkrywał dlaczego ostatnim słowem Polaków jest „O! ku…!”
Podróż na południe. Ljubljana
Czy jeśli te kasztanowce też są o dwadzieścia lat starsze
to też im bliżej śmierci?
Podróż na południe. Sarajewo
Pali się tutaj papierosy i popija mocną czarną kawą, przez co czuję się jak przeniesiony nagle do dzieciństwa do mieszkania na Marchlewskiego.
Podróż na południe. Autor bloga wyjaśnia
Albo kształty opakowań kawiarnianych cukrów. Można by. Najprościej można by jednak stan dróg, napisy na drogowskazach, krajobrazów migotanie.
Argonauci drogi krajowej nr 17
Nienapisane są przygotowania do podróży:
szelest toreb, poszukiwania długopisów.
Czy wzięliśmy? Tak, wzięliśmy. Ale właściwie dlaczego?
Dz.U. Pictures presents „Moja łódź podwodna”
Mógłby się nazywać ten film: narodziny neurotyka. Niemniej co jakiś czas wybuchałem nieopanowanym śmiechem.
Różne miejsca
Ulewa zastaje mnie punktualnie o szesnastej. Drugi dzień.
Pięć
już dwadzieścia centymetrów Ameryka uciekła od Europy.
W Lu. dziewięćdziesiąte urodziny Julii Hartwig
Właściwie dopiero tort wzbudził żywsze zainteresowanie. Ogonek do tortu a czekoladowy był i palce brudził. Jedliśmy tort na Krakowskim, dzieci czyhały na cukrowe różyczki.
Fragmenty. Arabeski
Piękny incipit bym miał, będąc arabskim poetą
Fragmenty. Auta
Kiedy nie mogłem zasnąć albo się bałem, liczyłem samochody na Jana Pawła
Krakowskie Przedmieście, środa po południu
Tego dnia nie dopełniłem rytuału,
nie wypiłem porannej kawy na rogu.
kawiarnia my’o’my
Dobrze było nam rozmawiać, choć czaił się
jeździec apokalipsy: cień ćmy w abażurze.
Święta Anna, piątek rano
Znów tak pójść, zostawić miasto. Patrzeć na ulice zupełnie inaczej. Oddychać: zapach świtu, zapach południa, zapach nocy. Myślałem, że jeszcze spotkam. Ale oni odeszli.
Autora bloga proza w Wa.
Podchodzi Andżela. Andżela wygląda jak Pippi Langstrump i zadziera głowę. Czuję jej wzrok na mojej okładce. Co pan robi? Czy w dzisiejszych czasach nieznajomi mogą rozmawiać z dziećmi na ulicach? Czytam. Zdecydowałem się.
Dziennik ze strychu (odc. 10)
Zapach w łazience:
klatka bloku u cioci L. w mieście R.
Dziennik ze strychu (odc. 9)
powietrze wypełnia menu z restauracji na dole: dziś wątróbka z jabłkami i kurki w beszamelu.
Święta Anna, poniedziałek rano
myśląc że też lustro
Dziennik ze strychu (odc. 8)
pałac kultury: czubek za futryną
Dz.U. Pictures presents „Debiutanci”
Od czasu „Once” nie widziałem tak dobrej fabuły o miłości, o trzymaniu się za ręce
Sekwencja na 27 lipca
kiedy były ciepłe?
Hoovera (odc. 5)
Czarno-biała fotografia: rozmazany deszczem ciepły wieczór
Dziennik ze strychu (odc. 7)
Dobieranie faktury papierów do podpisu. Odciskanie sekretnych pieczęci. Grzeczności wypisywane kursywą.
Dziennik ze strychu (odc. 6)
Znowu słyszę głosy
Niedziela, środek lipca
Barmanka – bazyliszek ze wstrętem nastawia ekspres
Fragmenty. Tramwaje i autobusy
Cała skłębiona menażeria: odstające uszy, za długie ręce, sukienka w żółte paski. Deszcz, więc okien nie, zaduch.
Lektura na odejście
Następnego dnia zaręczyłem się z A.
Doktor Oetker jako narzędzie szantażu
Za karę, że nie przyszłaś zjem Ci ostatnie ciasteczko.
Wiem, wiem, są wyprzedaże a tu tylko zupa czeka.
Niemorze
Chciałem pojechać nad morze,
obejrzeć horyzont, który w rzeczywistości nie jest horyzontem,
tylko mierzeją.
Biografia na czas przeprowadzki
Teraz, z czego bardzo się cieszę, oswoiłem Miłosza. Bo splótł się on z moją migracją, może nie migracją w wielkiej skali, ale taką o trzy przystanki (ale w kategoriach ludzkich te trzy przystanki to bardzo daleko). To oswojenie jest też przyswojeniem Miłoszowej melodii, rytmiki, która teraz w moim mózgu.
Dziennik ze strychu (odc. 5)
Oswajam portierów, klatki schodowe i okna uchylne
Hoovera (odc. 4)
Miłosz w rozterkach jest doskonały
Dziennik ze strychu (odc. 4)
Pani z pokoju obok zaprasza swoje siostry-urzędniczki na naleśniki.
Hoovera (odc. 3)
Po tym lecie tylko czerwone ich smugi na kartkach.
Hoovera (odc. 1)
Dochodzi trzydzieści. Ulicą idzie staruszka w czarnym futrze.
Dziennik ze strychu (odc. 3)
południca, przedpołudnica, popołudnica
Dziennik ze strychu (odc. 2)
okno mojego nieba zmienia kolory
Dziennik ze strychu (odc. 1)
Pierwszy list do Auschwitz
