Ten miły chłopak zawsze się w windzie kłaniał, nie wpychał się pierwszy i mówił „dziękuję”.
Tag: ja
Zima Muminków, rozdział szósty
znudzeni urzędnicy stają się liryczni
Sto miliardów planet
Sto miliardów planet, dziewięć milionów rowerów w Pekinie, dziewięćdziesiąt dziewięć balonów na ogrzane powietrze.
Meteorologie autora bloga
Barani skok tylko we śnie liczę
A4
Na maszynach ach huk postępuje druk
Superman w kruchcie
Dobrze się składa, bo właśnie chciałem dzisiaj kogoś uratować
Autor bloga rzuca sajgonką, po czym stwierdza fakty
Słusznie A., ach słusznie, nie jest za-do-wo-lo-na. W końcu saj-gon-ka z mięsem, zamiast w sosie, spoczęła na su-kien-ce.
Czytanie Stachury. Wieloryb
„No, wychodź ty, pacanie – mówi dziecko stojące obok mnie. Zamknij się, gówniarzu – powiedziałem. – Jak pan śmie tak mówić do mojego dziecka? – obruszyła się mamusia. – A jak ono śmie tak mówić do mojego wieloryba? – powiedziałem”
Hoovera odc. 6
Jakiś taki gość ze studiów, nawet go nie pamiętam, luzak jakiś, wysiadł teraz z dwieście dwadzieścia dwa i miał przerażenie w oczach.
Miodowa
Sylwia, patronka od spienionego mleka i podwójnego espresso, o oczach jak ziarnka robusty
Autor bloga w deszczu o śniegu
Żądasz śnieżycy, wyobraź ją sam
Fragmenty na Nowy Rok
Popatrzyli na nas, jakbyśmy się nago obrzucali, w tym kółeczku, rybą po grecku.
Autora bloga atak paniki
wybuchła panika bakłażanowa
Fragmenty. Zakończenie
Na Teneryfę by, bo tam nie
Fragmenty, po świętach
Do niedzieli nie wierzyłem, że to, co pisze Engelking może być prawdą, że można by sąsiada wydać za kilogram cukru.
Autor bloga się tłumaczy z bloga roku
Akurat może na kompleks polski nie cierpię, ale na całą resztę kompleksów już tak
Autor bloga wyznaje przy świątecznym stole w Polsce środkowo-wschodniej
od ósmej do dwunastej płacą mi Żydki, żebym wyprzedawał Polskę po kawałeczku
Fragmenty, dawniej święta
Królowie padają jak muchy, ani król Muammar w tym roku się nie pojawił, ani król Hosni.
Pępek
kiedyś radość była zjawiskiem mniej złożonym
Autora bloga papier toaletowy
12 małp szlaja się koło pisuarów
Autora bloga epitafium dla Vaclava Havla
Dla niego chciałem zostać Czechem
Rozmowa z C.
głaszcząc kota o spiczastych uszkach
Z zachwytów codziennych: zachwyt nad fryzjerką
Dłonie pani Magdy pieszczą cebulki każdym gestem
Znieczulenie, rozczulenie
Gdyby był hinduską boginią, wieloma rączkami gładziłby się po główce
Zadanie
oblicz ile centymetrów sześciennych sośniny zużył urzędnik?
Lewitacja
Nad matą się unosisz a pism nikt nie czyta
Ja. Fragmenty
Mój płaszcz jest najweselszym fragmentem mnie
Życie. Fragmenty
Doszedłem do wniosku, że stworzyłem, zupełnie przypadkiem, podręczną mapę swojego mózgu
Mikołaj. Fragmenty
na każdym etażu ogonek do kasy
Mikołaj
Występował w postaci piernika z mitrą i pastorałem
Liryka suburbialna
Trasa Toruńską po tym łez padole
Fragmenty. Przyjaciele, sny, dentyści
Spadła mi we śnie planetoida
Pożegnanie widoku
Ja chyba do Lu. już nie powrócę.
Próba zachwytu
Psy szczekają, gdy gospodarz z miotłą
Glosa Iwaszkiewicza do „Słynnych imienin mojego dzieciństwa”
Nie potrafiłem słowami trafić tak precyzyjnie jak trafił Iwaszkiewicz.
Melodia McDonalds w Gawrolinie
W środku tłum: narzeczeni wyznają pierwszą miłość, na ploty psiapsiółki i profiterolki, dzieci uroczyście jak na imieniny do cioci. Cały Garwolin bawi się tutaj.
Fragmenty. Środki komunikacji
Naprzeciw Venus – masaż erotyczny na Jana Pawła Drugiego,
mężczyzna pod pięćdziesiątkę wystąpił na środek tramwaju
Słynne imieniny mojego dzieciństwa
o coraz bardziej pustym stole
Bez dwóch (odc. 2)
w zapachu kawy i papierosów
Dzienniki autobusowe autora bloga
Może pani zejść? – odzywka nerwowego chłoptasia do całkiem miłej staruszki zabrzmiała jak zaklęcie z Pottera.
Autor bloga stawia pytanie: Dlaczego klasycy?
prawie jak zaczytywać się biografią Justina Biebera
Fragmenty (dyskursu miłosnego)
pod dwiema parami stóp jesień
Bez dwóch
na pewno nie zagrają już w brydża
Święty Mikołaj czuwa nad nami
W gruncie rzeczy Mikołaj i Aleksandra z ufnością patrzą
w nowe stulecie, jakby przeczuwali, że zapach lasu, smak kawy
to ma szansę przetrwać a nie jakieś romantyczne fantazmaty.
Czwartek, w przeddzień święta
godzinki takie, że sam książę de Berry byłby dumny
Sobota pracująca
Szósty Światowy Kongres Megalomanów
Wino malinowe
„Nikogo nie zdążyłam kochać, choć tak bardzo chciałam”
Piątek, koniec października
Zapisuję kolejne dialogi, śnię pogrzeby i rozstania, skreślam wszystko.
Sobota, środek jesieni
Dziś, 22 października, pierwszy raz w życiu byłem w Starbucksie.
I nic.
Autor bloga zobaczy
przed końcem świata zdążyć delete nacisnąć na własnym blogu
