W Lu. dziewięćdziesiąte urodziny Julii Hartwig

 

Miłemu wieczorowi
z A., i z M., i z Niejaką

Dawno już miałem przepisać tutaj Elegię lubelską, tak bardzo wiersz z Lu. związany, że do mojego mitu aż przynależny. Jednak słowom na ekranie braknie krajobrazu, dlatego Elegię czytam z pięknie wydanego na urodziny tomiku. Tam cudny oranż czcionki.

Ludzie przechodzili na jarmark, nie wiedząc za bardzo o kim mowa, czemu tomiki na stoliku i kim jest ta kobieta, której urodziny fetują. Miejsce niezwykłe: tu w tym domu się urodziła.

Właściwie dopiero tort wzbudził żywsze zainteresowanie. Ogonek do tortu a czekoladowy był i palce brudził. Jedliśmy tort na Krakowskim, dzieci czyhały na cukrowe różyczki.

Tego wiersza powyżej nie miałem przepisać, bo go nie znałem. Też w oranżu w tomiku brzmi doskonale. Jak kilka razy sobie powtórzysz to doceniasz jakie piękne słowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s