Piątek, środek października

Rankiem niecierpliwie zanurzam herbatniki w kawie. Na przystanku
wymieniam z sąsiadem uwagi, że zimno. Przygruntownie.

Wieczorami czuję, że wszechświat się kurczy. Z każdą chwilą
coraz mi ciemniej. Między lustrem a oknem, wpatruję się w lustro.

Tylko czasami, w piątek, wydaje mi się własne wyobrażenie
szczęścia: siedzieć z przyjaciółmi, zajadać szarlotkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s