Piątek, koniec września

Przetaczają się mgły
a wrona rzuca swój orzech pod świętą Anną wytrwale.
(Plac Zamkowy najbardziej lubię, gdy przeciera-m oczy).

Wczoraj wracałem długo,
wstąpiłem do księgarni. Panie, zatrzymaj kominiarza
(modliłem się w obawie przed spóźnieniem, bo tu szczyt.)

Rano zamiast chleba
powszednią kawę i biszkopty mocząc, patrzę na obrazek w kalendarzu.
(bliżej stycznia niż dalej stycznia.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s